|
Najgorszy nasz mecz w tej rundzie i jeden z najgorszych, jeśli nie najgorszy w tym sezonie.
Po prostu nie dało się na to patrzeć.
Nie wiem co na boisku tak długo robił Garguła przecież on psuł każdą dobrze zapowiadającą się akcję. Jak patrzę na niego to tęsknię za Sikorskim.
Kosowski niestety nie te lata, może wejść na podmęczonego przeciwnika i coś tam wtedy powrzucać, głównie z wolnych - gdzie z nim od początku.
Boguski dynamiczny, ale piłka mu odskakuje na trzy kilometry albo brakuje mu 3 cm żeby ją sięgnąć jak potrzeba. W dodatku boi się ostrej gry (co widać było jak odpuścił, gdy się ścigał z bramkarzem).
Elektryczny Pereiko. To już wolałem Pawełka, też czasem coś odwalił ale przynajmniej kontrolował przedpole i Wisła mogła grać wysoko stoperami.
Chavez idzie jak czołg ale kopie się po czole, nawet nie wie czy dotyka piłki czy nie, twardy jak skała, silny jak tur, ale ma jeden mankament - on po prostu nie potrafi w ogóle grać w piłkę.
Sobol, Wilk - zero rozegrania, żaden nie podejdzie, żeby ściągnąć presję ze stoperów, dreptają sobie w najlepsze w środku pola jak jesteśmy przy piłce, nie ma gry przez to.
Zagraliśmy beznadziejnie, zęby aż bolały od patrzenia. Jestem chyba jakimś masochista, że wytrwałem do końca tego meczu, mieliśmy szczęście, że Lechia nie potrafi strzelać bramek bo by nam z 3 albo 4 włożyła jakby miała chociaż jednego gościa z przodu co potrafi wykończyć akcję.
Jeżeli na siłę miałbym szukać plusów to :
- bramka Małeckiego dyskusyjny spalony.
- dobra gra Jaliensa w destrukcji (ładnie kasował) - w ofensywie chłop nie istniał
- zmiana Sarkiego (parę fajnych zagrań).
Spotkanie z gatunku ślepi kontra niewidomi. Jak się Brożek z Bieniukiem głowami zderzyli pod koniec meczu to parsknąłem śmiechem - kabaret po prostu. W tle tej akcji zamieścić muzyczkę z Benny Hilla - byłoby to idealne podsumowanie tej kopaniny, bo meczem tego nazwać nie sposób.
Zimny prysznic po ostatnich niezłych meczach.
Ostatnio edytowane przez s1mone : 01.04.2013 o godz. 17:21.
|