Wyświetl pojedynczy post
BBudowniczy
Senior Member
 
 
Od: 07.2010
Skąd: Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3625
Stary 30.03.2013, 16:32
Ciekawy wywiad z dr Gajewskim:

http://www.naszdziennik.pl/wp/28328,...smolensku.html

fragment:

Cytat:
Od czego zaczyna się badanie katastrofy?

– Badając podobny wypadek lotniczy, staramy się najpierw określić, dlaczego kadłub rozpadł się na tysiące kawałków. Wiedza zdobyta w ten sposób pozwala na dalsze doskonalenie budowy kadłuba samolotu, foteli lotniczych, sposobów amortyzacji uderzenia o ziemię, unieszkodliwienia pożaru. Przykładem jest tutaj lądowanie samolotu Airbus 340 na lotnisku w Toronto. Samolot pełen pasażerów lądował w ulewnym deszczu. Jak się okazało, pilot za późno zniżył samolot i nie mógł wyhamować na mokrym pasie startowym. Maszyna zatrzymała się w dużym rowie ograniczającym lotnisko. Wybuchł pożar. Cały samolot spłonął, ale wszyscy pasażerowie się uratowali. Było to możliwe, bo bazując na doświadczeniach z poprzednich lat i podobnych wypadkach, zaprojektowano w tym samolocie odpowiednią liczbę wyjść awaryjnych, zapewniono awaryjne oświetlenie, odpowiednio przeszkolono załogę, by pomagała w ewakuacji pasażerów. Proszę zwrócić uwagę, że nie było ważne, czy piloci popełnili błąd, czy też nie. Ważne było to, by z płonącego samolotu uratować wszystkich pasażerów. Dlatego też jesteśmy bardzo ciekawi, co się stało z tupolewem, w końcu dość solidnym samolotem, że rozpadł się w powietrzu. A do dzisiaj nie ma przekonujących dowodów, że samolot roztrzaskał się o ziemię, bo jeżeli nawet takie dowody są, to pozostają one nieznane dla nas wszystkich. To jest w tym najbardziej dziwne. Mam świadomość, że zaraz znajdą się „fachowcy od lotnictwa”, którzy mi wytkną, że wypadek airbusa znacznie różnił się od wypadku tupolewa. To prawda. Ale powtarzam raz jeszcze: nie o to chodzi. Na tym etapie dochodzenia powypadkowego rozpatrujemy możliwość przeżycia wypadku i bezpieczną ewakuację pasażerów. Nie wnikamy, dlaczego do niego doszło, bo to jest inny etap badania wypadku. Wiemy, że samolot znalazł się w punktach określonych jako TAWS 34, 35, 36, 37 i 38. I tutaj pozostaje otwarte pytanie: co się stało z samolotem po przekroczeniu TAWS 38? Przecież leciał po linii prostej, nad ziemią. Był na kursie i na ścieżce. Co więc się stało? Tego nie wyjaśniła żadna z dwóch komisji zajmujących się katastrofą. To jakie rady można dawać pilotom? Zostać w domu?
"Panie profesorze Niesiołowski gratuluję i proszę złożyć gratulacje Panu Tuskowi i całemu rządowi, ze przez 6 lat tak nas prowadzili, w spokoju, że ja mogę tak spokojnie iść do domu, spokojnie wypić herbatę proszę pana, mogę spokojnie zjeść kolację, że nie boję się żadnych wrogów, nie boję się nikogo, naprawdę, i że mam spokojną emeryturę"
Odpowiedz cytując