kuba.j.g. napisał(a):

|
zastanawiam sie jak czytam posty jedynych patriotycznych, czy wam jakies zasady kultury na tych zjazdach robia czy ten temat olewaja jednak
|
Uczą jednej bardzo ważnej sprawy, mianowicie nie rzucać pereł przed wieprze bo i tak utoną w łajnie .
kuba.j.g. napisał(a):

OK szczylu
w wpisie do ktorego sie odniosłem napisales, że mamy najdrozsze paliwo w europie nie napisales przy tej okazji, że chodzi ci o cene za jeden litr ale generalnie stwierdziłes ze paliwo w PL jest najdrozsze w UE tak? TAK!!! Opierajac sie na tych samych statystykach, na ktorych ty sie oparłes udowodniłem ci kmiocie, że jednak sa kraje w których bez wzgledu na zastosowany dla twojej wygody, system przeliczania, sa kraje w UE gdzie sytuacja z paliwem jest jednak gorsza...I ty po tym wszystkim jestes w stanie spłodzic takiego posta? I ja niby w tej sytuacji mam przyznac że sie na wąchcałem? "Człowieku" czy ty w ogóle funkcjonujesz w otoczeniu chocby w minimalnym zakresie?! ktos ci wali prawde w oczy jak Lamignat maczuga w łeb a ty masz na tyle tupetu, żeby jednak sadzic, że sie nie mylisz? Czy ty w ogóle jestes normalny? Ty idx do laryngologa, ten może znajdzie jakies zalązki miedzy uszami, bo psychiatra tu juz nie poradzi.
|
Oczywiście, bo każdy normalnie myślący człowiek rozumie, że określenie drogie/tanie jest względne i należy je odnieść do poziomu zarobków, co tobie w główce nie zaświtało. Gdy jednak po czasie zrozumiałeś że poziom zarobków to klucz jak klasyczny leming, zamiast przyznać że w Anglii, którą dawałeś jako symbol drogiego paliwa można za wypłatę przejechać trzy razy tyle co w Polsce, zaczynasz porównywać się do Rumunii

Bo przecież musisz jakoś udowodnić, że nie mamy najdroższego paliwa jak pisałem. Sukces kubuśu w Rumunii maja droższe.
Wydaje mi sie ze powinieneś napisać hymn pochwalny dla rudego cudaka pod wiele mówiącym tytułem.
"Rudy niech żyje, a Rumuni maja gorzej"

.
ps. Kubuś ty się lepiej o prawdzie nie wypowiadaj, bo jesteś tak wiarygodny jak diabeł planujący kąpiel z bąbelkami w wodzie święconej.