BBudowniczy napisał(a):

Podam inny przykład, "zachęcający" do działalności gospodarczej. Znajomy pracujący na etacie postanowil sobie dorobić poprzez napisanie programu komputerowego i sprzedawanie licencji poprzez internet. Jako że program był typowo branżowy, a zapotrzebowanie nie za duże, liczył że ze sprzedaży uzyska maksymalnie kilkaset złotych miesięcznego dochodu, no ale zawsze coś. Pełen ufności poszedł do urzędu skarbowego zapytać się, jakie są możliwości odprowadzenia podatków od takiej sprzedaży, bo chciał być legalny. Okazuje się, że wg Urzędu Skarbowego taka działalność wypełnia znamiona działalności gospodarczej, stąd jedynym wyjściem jest:
- założenie przez niego firmy
- mimo, że jest już zatrudniony na etacie,z tytułu tej działalności odprowadzanie składki zdrowotnej w wysokości 260 zł miesięcznie (czyli po raz drugi, bo składkę odprowadza też jego pracodawca).
Alternatywnie jest możliwość podpisywania z każdym kupcem programu umowy o dzieło, ale to się wiąże z koniecznością np wysłania przez kupującego pita pod koniec roku(!) itp. Czyli odpada.
Biorąc pod uwagę że koszt tej składki zdrowotnej w wielu miesiącach pożerałby koszty jego przychodu, albo i gorzej, znajomy na razie odpuścił sobie pisanie programu. Bo gdyby chciał nim handlować legalnie, to większość lub cały zarobek musiałby wydać na opłacenie składki zdrowotnej, mimo że jest już ubezpieczony.
Taki drobny przykład, ale pokazujący beznadzieję przepisów i "wspieranie" przedsiębiorczości przez Państwo.
|
Nie wiem w czym jest problem z umowami o dzieło. Obecnie jest to bardziej powszechne niż się wydaje. Dla mnie jako zleceniodawcy nie ma z tym problemu.
Alternatywa to zawieszenie działalności - Twój znajomy może pozbierać zamówienia, otworzyć działalność, zrobić sprzedaż w 1 miesiącu, po czym zawiesić na taki czas na jaki będzie potrzebował a potem odwiesić, znów 1 miesiąc sprzedaży itd. Trochę papierków ale da się.