Przepraszam, ze bez polskich znakow, ale pisze z tostera.
Dyskusja o wskaznikach ekonomicznych oderwanych od rzeczywistosci i fundamentow jest o tyle smieszna i straszna, ze z jednej strony wrzuca sie GDP per capita (PPP), gdzie dochodzi do takich przeklaman, ze Brunei wyprzedza USA, a Gwinea Rownikowa jest o oczko wyzej niz UK co chyba kazdy przyzna, ze ma malo wspolnego z realna roznica dobrobytu miedzy tymi krajami, a z drugiej mamy sytuacje gdzie wrzuca sie porowanie wzrostu gospodarczego krajow CEE bez odniesienia do placy minimalnej, mediany sredniego wynagrodzenia, poziomu cen, inflacji, zamoznosci poszczegolnych regionow, czy dysproporcji w zamoznosci poszczegolnych regionow, czy porowania "miasto-wies". Zrobcie sobie cala taka tabelke z roznymi danymi, a nie obrzucajcie blotem, bo ani jeden ani drugi nie ma racji.
Spodobal mi sie ten komentarz, gdyz jest wywazony i rozsadny, dlatego sprobuje sie odniesc ciut krytycznie i z innej perspektywy do kazdego z tych punktow. Pozwolilem dopisac sobie numery akipitow w cytacie.
Konrad. napisał(a):

O czym wy w ogóle gadacie?
1. Ostatnio znajomy obcokrajowiec zadał mi pytanie, "czemu wy nie jesteście potęgą gospodarczą europy tak jak niemcy czy francuzi?"
Przecież warunki mamy równie dobre. Duży kraj z dużymi pokładami surowców (węgiel, miedź, gaz), z dostępem do morza, będący jedyną opcją dla tranzytu na wschód. Turystycznie ciekawy morze, góry, jeziora - bogata historia. Bardzo dobre warunki do uprawiania rolnictwa, rybołóstwa, ogrodnictwa. 90% kraju to niziny - idealne to budowy całej infrastruktury (porównajcie sobie trudność budowy dróg w polsce, a we włoszech).
2. Jako obywatele jesteśmy niesamowicie pracowici, niemców/francuzów/włochów bijemy na głowę w tym elemencie. Nawet gdy jedziemy za granicę mało kto szuka zasiłku, prędzej drugiej pracy. Większość młodych ludzi zna przynajmniej jeden język obcy.
3. Nie mamy większych problemów ze zoorganizowaną przestępczością (przy najmniej nie ma u nas czegoś na wzór cosa nostry), nie mamy też jakiś problemów z imigrantami (cyganów jest u nas zdecydowanie mniej niż w takiej Słowacji, czy Węgrzech).
Takża nasz dyskusja powinna brzmieć co zrobić aby zbliżyć się do Brytyjczyków, Niemców, jak odskoczyć Włochom czy Hiszpanom, a nie ....a czy kupimy litr mleka więcej od Bułgarów cy Rumunów za średnią pensję!
4. Rządacy na każdym kroku rzucają nam kłody w postaci nowych podatków, zwiększania kar, obowiązkowych ubezpieczeń/licencji .... wie czego jeszcze. W więzieniach siedzą ludzie za jazdę po pijanemu rowerem, czy przeklinanie na stadionie... Z moich znajomych połowa już jest za granicą, druga połowa się waha czy wyjechać...
A tu ....a jest jeszcze ktoś, kto twierdzi że nie jest źle, bo wyprzedziliśmy Rumunie czy inna Słowację...
|
1. Chcialoby sie odpowiedziec na to pytanie prosto enumerujaca nasz historyczne machanie szabelka, przywary narodowe, czy inne odchylenia od normy, ale zalozmy, ze nie roznimy sie od innych nacji temperamentem i slaboscimi, a jestesmy sobie rowni. W czym twki problem, ze nie wykorzystujemy swoich warunkow i surowcow naturalnych? Czemu nie mamy sieci drogowej porownywalnej do niemieckiej, czy nawet austriackiej. No niestety wynika to z tego, ze caly czas gonimy innych. Pisalem kilka tygodni temu o zapoznieniach rzedu setek lat wzgledem rozwijajacej sie europy zachodniej w dosc odleglych czasach, ale prawda jest taka, ze na kazdym kroku robimy dwie rzeczy, a jedna dobrze przez co wciaz musimy gonic i gonic w nieskonczonosc. Gdy w dwudziestoleciu miedzywojennym postawiono na rozwijanie sie duzych osrodkow przemyslowych (COP, GOP, Gdynia) na zachodzie juz myslano o kolejnej erze kapitalizmu zwiazanej z innowacyjnoscia, a przez blokady nacjonalistyczne w handlu pozbawiono nas w duzej mierze dochodow z eksportu. Przejscie z systemu folwarcznego do stricte kombinatowego (pod koniec lat 30-tych) bylo z jednej strony opoznione, a z drugiej szlo zbyt wielka lawa przez co nie stawiano na inne galezie gospodarcze, rolnictwo zostawiajac gleboko w XIX wieku, a przemysl lzejszy i uslugi na pastwe losu. W tamtym czasie w wielkich europejskich miastach i nie tylko budowano drogi, komunikacje miejska, metro, stacje, dworce, i inne instytucje publiczne, ktore dzialaja po dzis dzien, a nasz burzuazja lubila przepych i blichtr skoro dworzec warszawsko-wiedenski stal sie wtedy passe, a nowy dworzec we wrzesniu 1939 nie doczekal nawet ukonczenia.
2. Wydaje nam sie, ze jestesmy pracowici. Czesto slysze, ze Polak sie przepracowuje, wypruwa sobie zyly, ale jak sie porozmawia z kims z zewnatrz to opinie sa zupelnie odmienne. Polakow brakuje nie tylko wiedzy praktycznej, ale rowniez teoretycznej, gdyz nie ucza sie tego co potrzeba, a zamiast podchodzic specjalizacyjnie juz od szkoly sredniej do przyszlego zawodu to wciaz stac nas na ksztalcenie w systemie uniwersyteckim i to jeszcze najlepiej w stylu humanistycznym.
Powoduje to, ze wydajnosc i produktywnosc naszej gospodarki od lat jest w ogonie Europy, wczesne emerytury, pomostowki, mizerny wskaznik zatrudnionych po 50 roku zycia (szczegolnie kobiet) i najwieksza armia rencistow na swiecie ciagna nas w przepasc w zetknieciu z obecnym nizem demograficznym.
Proste wytlumaczeni dlaczego jestesmy tam gdzie jestesmy ciagle w tym doborowym towarzystwie.
PS. Troche doswiadczenia w HR mam i jakos tej doborowej znajomosci jezyka nie widze. Ludzie sie ucza 15 lat od podstawowki angielskiego, a pozniej na rozmowie kwalifikacyjnej, gdzie podstawa to 1000 euro za ktore mlodzi Hiszpanie nie chca pracowac dukaja tak jakby to byl chinski, czy tajski, a nie jezyk bez ktorego nie mozna sie obejsc. Zdecydowanie lepiej wypadaja kandydaci z niemieckim, czy rosyjskim. Poludniowe jezykie tez leza.
3, My wlasnie powinnismy miec problemy z imigrantami z Bialorusi, Ukrainy, Gruzji, Kazachstanu i innych postsowieckich krajow, aby myslec o dogonieniu Niemiec, czy Francji. Bez tego ani rusz co oczywiscie bedzie odebrane jako atak na miejsca pracy dla Polakow podobnie jak wspominalem kiedys, ze powinno brac sie pracownikow w zaleznosci od kompetencji, a nie narodowosci.
4. Z tym punktem jak najbardziej zgadzam sie. Restrykcje jakie sa w tym kraju dotykaja zwykle ludzi niewinnych, albo Bogu ducha winnych, a nie tych co naprawde powinny dotykac. Wynika to glownie z tego, ze organy panstwowe, a w tym glownie policja i caly wymiar sadownictwa zostaly w poprzedniej epoce co dobrze widac przy probach poluzowania tego skostnialego systemu przez Gowina.