|
(Po zwycięstwie nad prawdziwym hegemonem europejskim - reprezentacją San Marino, pomalowany na twarzy biało-czerwonymi farbami piknik z Krakowa bierze potężny łyk taniego browara. Połowa trunku ląduje na jego biało-czerwonym dresiku, wielgachnym bandziochu i wuwuzeli leżącej na kolanach. Pijackie eldorado przesympatycznego kibicowskiego Janusza trwa w najlepsze ! W końcu co jak co, ale triumf z tak wymagającym przeciwnikiem trzeba godnie oblać.)
|