|
Najłatwiej jest zwalić wszystko na trenera i najlepiej jak mecz jest przegrany to swoje tezy uskuteczniać. Jakoś po meczu z Anglią opinie o Fornaliku były lepsze. Tak samo z Beenhakkerem, dopóki były dobre wyniki to był super, jak się zaczęło psuć to się okazało, że jest słabym trenerem.
Sprawa jest bardziej skomplikowana, nic nie jest takie czarno białe. Moim zdaniem trener jest w tym wszystkim nieważny, no, może małoważny. Przez ostatnie kilkanaście lat reprezentację prowadziło kilkunastu trenerów. Trenerzy na pewno zmieniali się częściej niż generacja piłkarzy, którzy przez te kilkanaście lat grali w kadrze - do czego zmierzam. Skoro mniej więcej taką samą kadrę pod względem piłkarzy prowadził Beenhakker Smuda i Fornalik i każdy z nich dawał plamę to chyba złe wyniki to nie problem trenerów a piłkarzy?
I tak jak pisze emj10 kadra to co innego niż klub. Ja powiem trochę inaczej. Kadra to też klub. Grasz w Borussi i grasz w zespole, który się nazywa Polska. To, że dobrze ci szło w Borussi to nie znaczy, że takie same wyniki osiągniesz z kolegami z Polski. Przychodzi mi na myśl Ebi Smolarek, który w Borussi grał dobrze a jak przeszedł do Racingu to znikł, Maciek Żurawski, który dobrze zaczął w Celticu a później już było tylko gorzej. Coś gaśnie, coś się kończy i przeciętny piłkarz (bo takich mamy w Polsce) rozmienia swoją karierę na drobne. Może nie dotyczy to najlepszych piłkarzy świata, którzy czy w ManU czy w realu, Interze czy Milanie sobie poradzą. Ale tam to wszystko też tak czarno biało nie wygląda bo np Messi nie potrafi (nie potrafił?) dać takiego kopa Argentynie jak dawał w Barcelonie.
Moim zdaniem największy problem to podstawa czy brak szkolenia co przekłada się po prostu na brak mozliwości selekcjonowania piłkarzy do kadry. Tu przyjdzie najlepszy trener świata i co on poradzi skoro nie ma z kogo wybierać? W reprezentacji musi być taka rotacja jak w klubie. 2-3 piłkarzy równych na każdą pozycję. Raz lepiej gra Smolarek w Borussi to się go wystawia w kadrze a raz lepszą formę przez kilka lat prezentuje Żurawski to gra on.
Mamy obecnie w kadrze zlepek nieudaczników, którzy przegrywają u siebie najważniejszą imprezę życia. Jak wy chcecie z nich zrobić mocny zespół? Ok, można liczyć na młodych, którzy dopiero wchodzą do kadry ale z tych 20 czy 30 nazwisk karierę solidną zrobi kilku. I znowu koło sie zamknie bo za 10 lat beda gwiazdy typu Zewłakow, Blaszczykowski, Lewandowski, Żurawski i zgraja młodych tak jak dziś Kosecki, Milik czy inny Rybus. Znowu sie koło zamknie bo Blaszczykowski może już nie być w takiej formie jak kiedyś/teraz, może już nie grać w takim klubie jak teraz a oczekiwania beda takie, że jako dziadek (oczywiście przesadziłem z tymi 10 latami ale co do Kuby to taka sytuacja będzie za 3-4 lata) wyniesie tę kadrę na piedestał.
Powtórzę się. Po prostu nie ma z kogo wybierać i dopóki coś się nie zmieni u samego dołu (szkolenie młodzieży) to efekt finalny będzie zawsze taki sam, z okresami raz lepszymi (awans na MŚ 2002, na Euro 2008) raz tragiczniejszymi (Euro 2012). Oczywiście można zawsze mieć nadzieję, oszukiwać się, że tym razem samo się zrobi i bedzie super no ale tutaj brak logiki. Chcemy nie zjamując sie fundamentami stawiać dach. Przecież tak się nie robi.
Rzecz jasna nawet szkolenie młodzieży nie zapewni samo w sobie wyników ale to taki pierwszy logiczny punkt potrzebny po to żeby mieć szansę na odnoszenie długofalowych sukcesów.
Tak samo jest u nas w Wiśle. Młodzieży sie szkolić nie chce, zająć się budowaniem klubu od podstaw (piłkarze, marketing, relacje z kibicami) się nie chce a później się oczekuje, że kibice będą sie prosić o przyjście na stadion, obejrzenie słabego widowiska, że kupi się jakiś odpad z zagranicy i się nim Europę zawojuje, że się awansuje do LM bo na miesiąc przed startem kwalifikacji wypieprzy się połowę składu i naściąga się 10 piłkarzy, których często (tak mi się wydaje) nikt wnikliwie nie obserwował. Trzeba dom budować jak najsolidniej od dołu a nie się później dziwić, że im wyżej tym wszystko gorzej wygląda
drozd:
Co powiesz jak okaże się, że Wisła awansuje, będzie grała lepiej niż wcześniej, a pomysły Królewskiego przyniosą jednak dobry efekt? Znajdziesz w sobie choć odrobinę taktu, by chociaż przeprosić?...
...Przeprosisz? Łaskawca. W dupę sobie wsadź przeprosiny pajacu zasrany. Jak nie awansujemy to przeproszę...
...Jak nie awansujemy to przeproszę, że nazwałem cię zasranym pajacem. Jeżeli awansujemy nie przeproszę i będę aktualną sraczkę przypominał.
|