|
Przecież chyba tylko najwięksi naiwniacy mogli sądzić, że "King Waldek" mający takie pojęcie o międzynarodowej piłce jakie zebrał podczas batów z Austrią Wiedeń będzie potrafił ustawić zespół przeciwko co by nie powiedzieć solidnej europejskiej reprezentacji. Za duża para kaloszy dla Pana Waldka i jego protektora "Entliczka Pentliczka" przerosła go od samego początku i powinno skrócić się te męki już po meczu z San Marino.
Przypomina się w tym momencie casus Smudy, którego "kibice" namaścili na trenera vox populi poprzez aklamację wiedząc o nim tyle, że kiedyś przed laty potrafił prowadzić drużyny z europejskich pucharach, ale generalnie w lidze prowadzone przez niego zespoły traciły mnóstwo bramek i grały raczej przeciętnie opierając swoją siłę na ofensywie i motywacji, gdyż taktyka nigdy nie była oczkiem w głowie Franza. Zabrzmi to może kontrowersyjnie, ale reprezentacja Fornalika gra jeszcze o klasę gorzej niż miało to miejsce za Smudy i potrzebna jest szybka reanimacja, aby pacjent nie umarł w drodze do szpitala.
Ostatnio edytowane przez emj10 : 24.03.2013 o godz. 17:03.
|