emj10 napisał(a):

Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że mam w "środowisku", czy wśród znajomych łatkę konserwatysty (może przez to, że większość ostatni raz w kościele była podczas komunii, albo w czasie Białego Tygodnia) co z automatu nie oznacza, że mogłoby przyjść mi do głowy, aby zagłosować na jakiegoś murzyna, który znany jest z tego, że jest znany od momentu kiedy postawił się Tuskowi ws. przysłowiowych "związków partnerskich", a później po męskiej rozmowie zmiękł niczym przyrodzenie wiekowego playboya bez użycia niebieskiej tabletki. Wydaje mi się, że jest to zbytnie pójście na łatwiznę i kierowanie się koniunkturalizmem wyborczym, a nie realistyczne i dalekowzroczne podejście do sprawy. Nie ma co relatywizować swojego poparcia wyborczego patrząc jedynie przez aspekt społeczny i to tylko w jednej z jego odsłon. Patrząc na to jak postępują sprawy związane z etycznymi, bioetycznymi i stricte światopoglądowymi zmianami w prawie można być spokojnym, że statu quo w wielu kwestiach zostanie zachowany jeszcze przez wiele lat, a jeśli nawet dojdzie do pewnych korekt to w bardzo lajtowym wydaniu. Mówiąc szczerze to wołanie o odrębną ustawę o "związkach partnerskich" można zakneblować kilkoma drobnymi ruchami, które rozwiążą gro marginalnych problemów tj. odwiedziny w szpitalu, czy udział w wywiadówkach nawet nie na gruncie ustaw, a zwyczajnych rozporządzeń odpowiednich ministrów. Sprawy innych udogodnień, szczególnie podnoszonych przez gejów (wspólne opodatkowanie, dziedziczenie, czy inne kwestie finansowo-ubezpieczeniowe) nie powinny być nigdy wdrożone, aby nie naruszyć szczególnego statusu rodziny.
No chyba ciut przesadzasz. Naprawdę Tusk musiałby być idiotą, aby oddać partię, którą od 2007 roku sobie całkowicie zawłaszczył ludziom pokroju Kopaczowej, czy Radzia. Trudno o bardziej miałkich, bezideowych i bezmyślnych polityków obozu rządzącego.
|
Być może, ale "serca" nie zmienisz, a "rozum" też nie chce inaczej myśleć- co nie oznacza, że każdy z nas ma panaceum na "życie". Szczerzę mówiąc, mimo że w wieloma względami się z Tobą nie zgadzam lubię Cię czytać.