Wyświetl pojedynczy post
emj10
Senior Member
 
Od: 05.2006
Skąd: Opoczno/Warszawa

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#22077
Stary 23.03.2013, 20:43
Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że mam w "środowisku", czy wśród znajomych łatkę konserwatysty (może przez to, że większość ostatni raz w kościele była podczas komunii, albo w czasie Białego Tygodnia) co z automatu nie oznacza, że mogłoby przyjść mi do głowy, aby zagłosować na jakiegoś murzyna, który znany jest z tego, że jest znany od momentu kiedy postawił się Tuskowi ws. przysłowiowych "związków partnerskich", a później po męskiej rozmowie zmiękł niczym przyrodzenie wiekowego playboya bez użycia niebieskiej tabletki. Wydaje mi się, że jest to zbytnie pójście na łatwiznę i kierowanie się koniunkturalizmem wyborczym, a nie realistyczne i dalekowzroczne podejście do sprawy. Nie ma co relatywizować swojego poparcia wyborczego patrząc jedynie przez aspekt społeczny i to tylko w jednej z jego odsłon. Patrząc na to jak postępują sprawy związane z etycznymi, bioetycznymi i stricte światopoglądowymi zmianami w prawie można być spokojnym, że statu quo w wielu kwestiach zostanie zachowany jeszcze przez wiele lat, a jeśli nawet dojdzie do pewnych korekt to w bardzo lajtowym wydaniu. Mówiąc szczerze to wołanie o odrębną ustawę o "związkach partnerskich" można zakneblować kilkoma drobnymi ruchami, które rozwiążą gro marginalnych problemów tj. odwiedziny w szpitalu, czy udział w wywiadówkach nawet nie na gruncie ustaw, a zwyczajnych rozporządzeń odpowiednich ministrów. Sprawy innych udogodnień, szczególnie podnoszonych przez gejów (wspólne opodatkowanie, dziedziczenie, czy inne kwestie finansowo-ubezpieczeniowe) nie powinny być nigdy wdrożone, aby nie naruszyć szczególnego statusu rodziny.

AYALA napisał(a):Wyświetl post
np.Kopaczowa albo Radziowi- ta dwójka chyba nieprzypadkowa
No chyba ciut przesadzasz. Naprawdę Tusk musiałby być idiotą, aby oddać partię, którą od 2007 roku sobie całkowicie zawłaszczył ludziom pokroju Kopaczowej, czy Radzia. Trudno o bardziej miałkich, bezideowych i bezmyślnych polityków obozu rządzącego.