filemon napisał(a):

|
Jasne, w końcu lepiej nigdy nikomu nie dać szansy i nie przekonać się o wartości zawodników dla zespołu.
|
Na szansę trzeba sobie zapracować.
filemon napisał(a):

Aha, no i lepiej, żeby wszyscy byli pesymistami, udane musisz mieć życie
|
Mam bardzo udane życie. Pewnie dlatego, że staram się niczego nie zostawiać przypadkowi.
Pesymizm? A może realizm? Co jest bardziej prawdopodobne: cudowne przebudzenie ligowego pośmiewiska, czy to że nie strzeli gola i będzie się tylko plątał między nogami?
Dla mnie liczenie na cud to nie optymizm, tylko skrajna głupota. Trzeba realnie spojrzeć gdzie jesteśmy (w dupie), a nie szukać na siłę pocieszenia w jakichś ofiarach losu testowanych przez Bednarza. Macie tę sama mentalność co on: kolesia który obstawia na ruletce ten sam numer w nadziei, że w końcu kiedyś wypadnie. Problem w tym, że - nawet jeśli w końcu tak się stanie - raczej nie wyjdziecie na swoje. Kwestia statystyki.
EDIT: A to co postulujecie, drodzy "optymiści", to utrwalanie patologii. Tak się hoduje 26-letnie "młode talenty", napastników z sześcioma golami w karierze czy wiecznie rezerwowych bramkarzy, do których trener ma takie zaufanie że prędzej sam stanie na bramce niż ich wpuści.
Chcą Chrapek, Uryga czy Brud grać w ekstraklasie, w Wiśle Kraków? To niech - do cha Wacława - udowodnią, że są lepsi od tego czterdziestoletniego murzyna z luzem kolanach, którego Jacusiowi przemycili w kontenerze z bananami. A jeśli nie potrafią, to wypad do Puszczy Niepołomice albo Kolejarza Stróże (z całym szacunkiem dla tych zasłużonych klubów).
A na razie to my ściągamy wyłącznie tych, którzy jednoznacznie udowodnili, że na ten poziom się nie nadają.