AS82 napisał(a):

W każdym zawodzie, gdzie pojawia się kontakt z dziećmi, pojawiają się również pedofile. Przypadki związane z księżmi - pedofilami w ramach walki z kościołem są zazwyczaj nagłaśniane i wyolbrzymiane, tak jakby w kościele miało się kotłować od pedofili. W rzeczywistości przypadki pedofili zdarzają się dużo rzadziej niż np. w szkole czy nawet rodzinie. Jako ciekawostkę zacytuję dwa fragmenty dotyczące pedofili (także z cytowanej przez Asa wikipedii):
Cytat:
|
Około 20% do 25% kobiet i 5% do 15% mężczyzn było wykorzystywanych seksualnie w dzieciństwie[11][12][13][14][15]. Większość sprawców wykorzystania seksualnego zna się ze swoimi ofiarami. Około 30% to krewni dziecka, najczęściej ojcowie, ojczymowie, wujowie bądź stryjowie lub kuzyni. Około 60% to inni znajomi, tacy jak przyjaciele rodziny, osoby pilnujące dzieci lub sąsiedzi. Obcy są sprawcami około 10% przypadków wykorzystywania seksualnego dzieci.
|
Cytat:
Według Charol Shakeshaft, odpowiedzialnej za mało dziś znany raport z 2004 roku, „fizyczne nadużycie seksualne wobec uczniów w szkołach jest sto razy większe niż nadużycia księży”. Niechlubny raport, przygotowany dla amerykańskiego Departamentu Edukacji, przypomina portal LifeSiteNews. Niedawno na te dane powołał się także George Weigel krytykując ataki na papieża Benedykta XVI w „New York Times’ie”.
Weigel zwrócił uwagę, że media – choć stosują retorykę „obrońców dzieci” – w rzeczywistości skupiają się jedynie na zaszkodzeniu Kościołowi. Nadużycia seksualne księży miały miejsce głównie w latach 60. i 80., a przedstawia się Kościół jako „epicentrum wykorzystywania seksualnego młodych”. Tymczasem – przypomina pisarz – w 2009 roku zanotowano w USA jedynie sześć przypadków oskarżeń księży o nadużycia wobec dzieci, co świadczy, że Kościół znacznie lepiej poradził sobie z pedofilią niż inne instytucje.
Akty pedofilii wśród nauczycieli zawsze traktowane są jako indywidualne przypadki i nikt nie domaga się zreformowania całego systemu edukacji, podczas gdy sprawy dotyczące księży bulwersują opinię publiczną nawet po 20 latach i zawsze służą do zniszczenia wiarygodności Kościoła.
|
Nikt nie twierdzi, że przypadki pedofili w kościele nie mają miejsca, ani że nie jest to problemem z którym należy walczyć, ale zawsze zaskakuje mnie podejście takich ASów, którzy przy każdym temacie związanym z kościołem natychmiast wyskakują z maczugą pedofili, tak jakby każdy ksiądz wykorzystywał dzieci. To ma także uzasadniać ich twierdzenia, że o tym że Kościół jest zły i należy z nim walczyć.
A czy to że jakiś odsetek nauczycieli wykorzystuje dzieci, oznacza że szkoła jest zła i należy z nią walczyć? Czy to że 90% przypadków pedofili to rodzina lub znajomi rodziny, oznacza że każdy rodzic, krewny i znajomy jest zły, a dziecko powinno się wychowywać w osamotnieniu?
Idąc Twoim tokiem myślenia drogi Asie82: masz rodzinę i dzieci lub ogólnie masz styk z dziećmi? Jeśli tak, to czy wiedząc, że 90% przypadków wykorzystywania dzieci ma miejsce w rodzinie, mogę założyć że Twoja rodzina jest podejrzana i zła, a palikotowe pytanie "czy prawdą jest, że AS82 lubi przytulać dzieci" nie jest pozbawione sensu? Przecież rozumując tak jak Ty i zaprzęgając do tego statystkę,to Rychu i każdy ksiądz przy Tobie to mały pikuś...

Przecież na jeden przypadek księdza/nauczyciela i innego pedofila przypada dziewięciu pedofili Asopodobnych, "ojców, ojczymów,wujów, stryjów, kuzynów" ...