|
Nastała tu na forum w ostatnim czasie jakaś dziwna moda na ostrą jazdę po Kulawiku, której ni cholery, nie jestem w stanie pojąć. Każdy doskonale chyba wie, że piłkarzy mamy na większości pozycji ogólnie rzecz biorąc kiepskich (i to też delikatnie mówiąc). Dodatkowo niejeden trener na tym zespole - albo nawet i nieco mocniejszym kadrowo - się już "przejechał". Co więcej - sporo osób cieszy się przy okazji z faktu, jakoby Nawałka według pewnych doniesień miał przejąć Wisłę od początku kolejnego sezonu. Ale dlaczego (i pytam absolutnie poważnie)?
Co gra na wiosnę Górnik, a co gra Wisła? Wisła wsadza Jagielloni w dwumeczu sześć bramek. Górnik "kopiąc" u siebie z Białostoczanami dostaje natomiast w tyłek (a podobno ta Jaga jest taka beznadziejna...). Wiem, że Puchar to nie liga i vice versa, ale i tak uważam, iż wynik uzyskany z konkretną drużyną, a zwłaszcza w tak krótkim odstępie czasowym, stanowi jednak jakiś tam wyznacznik poziomu możliwości danego teamu.
Osobiście kompletnie nie wierzę w Nawałkę w Krakowie - albo inaczej: nie wierzę w sukces Nawałki przy Reymonta. Zwłaszcza że jest to facet z twardą ręką i dość ostrym oraz bezpośrednim podejściem do piłkarzy. A w Krakowie wiadomo, bez zmian - o czym wspomniał w ostatnim wywiadzie nawet Cupiał. Tutaj to szkoleniowiec jeździ na łasce piłkarzy, a nie odwrotnie... Wisła to nie Górnik i w tym przypadku zdecydowanie nie ma czasu na eksperymenty czy budowę zespołu według własnych upodobań. Kilka beznadziejnych meczów w każdym praktycznie przypadku będzie równało się zwolnieniu. Ale oczywiście nie tyle odstawiających nogę piłkarzy, co przede wszystkim trenera.
Rzecz jasna też chciałbym, aby na ławce trenerskiej siedział facet z pełnym, bezwarunkowym poparciem władz klubu, który posiada umiejętności i doświadczenie dające gwarancję pewnego, dobrego poziomu gry drużyny pozostającej pod jego wodzą. Tyle że jak mam być szczery, wciąż nie widzę w Polsce szkoleniowca, którego mógłbym takim zaufaniem (jako kibic) obdarzyć. A poszukiwania zagraniczne już przecież przerabialiśmy. Póki więc nie zmieni się w Krakowie filozofia właściciela/zarządu/kolejnych dyrektorów/prezesów, dopóty cały czas będziemy wsadzani na tę samą karuzelę, powodującą u większości kibiców mdłości dopełnione znużeniem z powodu kolejnej przebudowy. Deja vu jak w pysk strzelił!
Dlatego nie jest dla mnie ważne, czy Kulawik przegra najbliższy mecz z Pogonią czy go zremisuje. W ciągu pięciu wiosennych spotkań i tak sprawił, że od niepamiętnych czasów jestem w stanie na trzeźwo oglądać poczynania wiślaków. Widzę przy tym to, czego nie byłem w stanie dostrzec od bardzo dawna: ruch na boisku, jakieś zalążki pressingu oraz - przede wszystkim - bramki (w liczbie mnogiej). Być może Tomek nie ma doświadczenia niezbędnego w tej robocie, może i faktycznie jest stosunkowo słabym trenerem, ale i tak nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby nie dotrwał do końca rundy (wyłączając skrajny przypadek przerżnięcia sromotnie pięciu czy sześciu spotkań z rzędu). Z takimi piłkarskimi antytalentami i tak osiągnął więcej niż, znając oczywiście specyfikę tego klubu, mogłem się po tej przerwie zimowej spodziewać.
Nawałki po prostu nie chcę. Bo wiem, że jego przebudowa zespołu i tak prędzej czy później skończy się przymusowymi "wakacjami", a my zostaniemy po raz kolejny z trenerem tymczasowym i będziemy świadkami następnej idiotycznej rekonstrukcji składu, zwanej tu i ówdzie "reanimacją trupa". Tymczasem jednak niecierpliwie oczekuję kolejnych spotkań z nadzieją na kolejne pozytywne wyniki Wisły Kraków.
Ostatnio edytowane przez enzo : 13.03.2013 o godz. 00:26.
|