Mareq napisał(a):

|
Bardzo ciekawy jestem tych zebranych doświadczeń. A w szczególności ilu kandydatów dostaje się bez prężnego wsparcia finansowego partii albo własnego.
|
Ustawodawstwa krajów stosujących JOW, przewidują precyzyjne limity wydatków na kampanię wyborcza. W Wielkiej Brytanii wynosi to CHYBA ( ale mogę się mylić) 3370 funtów. W Polsce obecnie też mamy limity które są ujęte w art. 134 Kodeksu wyborczego.
"§ 2. Suma wpłat od obywatela polskiego na rzecz danego komitetu wyborczego nie może przekraczać 15-krotności minimalnego wynagrodzenia za pracę, ustala-nego na podstawie ustawy z dnia 10 października 2002 r. o minimalnym wyna-grodzeniu za pracę (Dz. U. Nr 200, poz. 1679, z 2004 r. Nr 240, poz. 2407 oraz z 2005 r. Nr 157, poz. 1314), obowiązującego w dniu poprzedzającym dzień ogłoszenia aktu o zarządzeniu wyborów.
§ 3. Kandydat na posła, kandydat na senatora, kandydat na Prezydenta Rzeczypo-spolitej oraz kandydat na posła do Parlamentu Europejskiego będący obywate-lem polskim może wpłacić na rzecz komitetu wyborczego sumę nieprzekracza-jącą 45-krotności minimalnego wynagrodzenia za pracę, ustalanego na podsta-wie odrębnych przepisów, obowiązującego w dniu poprzedzającym dzień ogło-szenia aktu o zarządzeniu wyborów."
Z tego wynika, że to w Polsce obecnie można wydawać bajońskie sumy na kampanie wyborczą, a nie w WB gdzie funkcjonują JOWy.
Nie wiem ile nielegalnie wydają kandydaci. To widzą chyba tylko oni. Nie znam takich badań. Ale w przypadku GB pilnowanie limitu jest dość skrupulatne, gdyż konkurent do mandatu wyciągnie to na wierzch dość szybko i taki delikwent szybciej straci niż zdąży zyskać mandat.
Jeśli znajdę informacje potwierdzające liczbę 3370 funtów to postaram się o tym napisać, o ile nie zapomnę.