|
Koniec półrocznego serialu pt. "rząd techniczny" nazywany prześmiewczo przez niektórych blogerów "upadkiem rządu Glińskiego" zwiastuje przejście z ofensywy jesiennej na ofensywę wiosenną, która powinna wyklarować ostateczny podział sceny politycznej przed wyborami do PE mającymi się odbyć zaledwie za 15 miesięcy co w kalendarzu politycznym oznacza prawie że ostatnią prostą.
Ciekawą obserwacją ze wczorajszego dnia (oprócz jednego z dwóch godnych wystąpień Piechocińskiego) była połajanka względem PiS posła Dorna w imieniu SP, a także jej skutek, czyli kolejne zaognienie sytuacji na linii PiS-SP. Obserwacja ta ważna jest z tego względu, gdyż pokazuje, że te antagonizmy nie wzięły się z niczego, a wyścig po mandaty do PE czas zacząć.
Frekwencja w tych wyborach nigdy nie rozpieszczała, gdyż wyniki z 2004 roku (ok. 20%) oraz 2009 roku (24%) były dwukrotnie niższe od tych, które mamy w wyborach parlamentarnych, a prawie trzykrotnie niższe od wyborów prezydenckich. Fakt ten pokazuje, że zaskoczenia jakimi były w przeszłości dobre wyniki LPR, czy SO mogą zostać powtórzone teraz przez ugrupowanie Kwaśniewskiego, czy Ziobrę, który prawdopodobnie w przeddzień wyborów zbrata się z narodowcami, albo którą z innych kanap prawicowych aby przekroczyć próg 5%.
Zatem w wyścigu peleton będzie liczył wielu kontrkandydatów.
1. SLD Millera z poszerzonym zapleczem
2. Europa Plus (Kwaśniewski + Palikot + Siwiec + Kalisz)
3. PO
4. PSL + PJN
5. PiS
6. SP + dodatkowe wsparcie przed wyborami
7. Narodowcy, Korwiniści, a może ktoś jeszcze?
Ostatnio edytowane przez emj10 : 08.03.2013 o godz. 12:04.
|