Ciekawy artykuł w Przeglądzie Sportowym na temat gwiazd, które mogły niegdyś trafić do Ekstraklasy.
Cytat:
Kolejorz myli się rzadziej niż inne polskie kluby, ale sztywne reguły sprawiają, że traci okazje. Gdyby w 2008 r. to do Lecha, a nie Wisły przyszła oferta od agenta Marcelo, Kolejorzowi podjęcie decyzji mogłoby zająć pół roku. W Krakowie obejrzano płyty i błyskawicznie zdecydowano się na ryzyko.
Jacek Bednarz przekonał agenta do wyboru nowego miejsca pracy dla Marcelo za pomocą ogromnej prowizji rzędu 300 tysięcy euro. Wisła zrobiła jednak świetny interes. To tylko 10 procent sumy, za którą po dwóch latach Brazylijczyk wyjechał do PSV Eindhoven.
Długo zanim stoper przyleciał do Krakowa, na Reymonta przyszły też płyty DVD z meczami innych Brazylijczyków: stopera Felipe Santany i lewego obrońcy Andre Santosa. W tamtym czasie byli podstawowymi piłkarzami Figueirense. Wisłę powiadomiono, że koszt ich ściągnięcia to około kilkaset tysięcy dolarów. Tę sytuację pamięta ówczesny zawodnik Białej Gwiazdy Cleber. - Odebrałem telefon od agenta Santany. Pytał mnie o Wisłę, problemy w klubie, kim są piłkarze, atmosferę w mieście. Widziałem ich zainteresowanie tematem - potwierdza.
Polska wydawała się dobrym przystankiem na początku ich karier w Europie. Przez krakowian zostali jednak przeoczeni w zalewie zalegających płyt. Santana trafił do Borussii Dortmund, a Andre Santos przez Corinthians i Fenerbahce do Arsenalu Londyn.
- Wielu takich piłkarzy można ściągać z Brazylii na wczesnym etapie karier, bo duże kluby w mojej ojczyźnie mają rozbudowane kadry i pozwalają zawodnikom za małe pieniądze na spróbowanie sił w Europie - mówi Cleber.
|
http://transfery.przegladsportowy.pl...894,1,971.html