|
Pierwsze dwadzieścia minut wyglądało tak, że wyszły dwie druzyny walczące o utrzymanie, z których jedna bardzo chce sie utrzymać, a druga uważa, że i tak sie utrzyma. Nie musze dodawać, że pierwszą drużyną byli goście.
Jak już zrobiło się nieprzyjemnie to zaczeli co nieco biegać. Bezproduktywnie, bo formy żadnej nie ma a z trafieniem do pustej bramki mają kłopot nawet na rozgrzewce ze stojącej piłki.
Małecki (ale tylko zaangażowaniem, nie grą), Bunoza i nieco Jovanović odbijali sie od reszty. Łatwo im to wychodziło. Od dna łatwo się odbić.
Nigdy nie mogę wyjść ze zdumienia jak zawodnik taki jak Boguski, który przyszedł do nas z trzeciej ligii i posiada umiejetności co najwyżej trzecioligowe (zarówno przed jak i po kontuzji) utrzymał się tak długo w tamtej Wiśle a nawet chyba o repre sie ocierał. W tej Wiśle nie na tle Sikorskiego to nawet za gwiazdę robi.
Dobrze, że nasza liga jest nieobliczalna. Bo rozumowo nie mogę sobie wyobrazić by w tej formie jaką prezentują mogli wygrać jakikolwiek mecz do końca rundy. A tak, ponieważ, to nasza liga, wcale się nie zdziwię jak za tydzień urwą punkty w Warszawie.
Miejmy nadzieje, bo inaczej to cały misterny plan Bogusia realizowany przez łysego pt. utrzymamy sie na pewno a w lecie to ho, ho... pójdzie w piz..u.
Ale nic to ważne, że Boguś z nami kibicami...
|