|
Temat zmienił swoją nazwę na historical fiction, czy czegoś może nie doczytałem?
Odniosę się krótko do tematu, który poruszałem w lutym, a dotyczył on dzietności i tego jak to się robi to w innych europejskich krajach oraz jakie niesie to za sobą konsekwencje. Traf chciał, że musiałem mieć międzylądowanie w Paryżu, więc wykorzystałem kilka dni krótki urlop we Francji. Mówiąc szczerze nastawiałem się głównie na odpoczynek (ze względu na pogodę), ale sprzyjające okoliczności pozwoliły mi co nieco dowiedzieć się o tym fenomenie dzietności. Nie trudno na pierwszy rzut oka odnieść wrażenie, że sam Paryż jest zalany setkami tysięcy jeśli nie milionami imigrantów, którzy każdego dnia przyjeżdżają do pracy do tego dwumilinowego miasta suburbii. Imigrantów spotyka się na każdym kroku (wśród recepcjonistów miałem dwóch murzynów i Hindusa), taksówkarze to głównie murzyni, wśród kierowców autobusów, czy w obsłudze metra również spotyka się głównie napływowych mieszkańców Francji. Nawet widziałem całą brygadę czarnoskórych pracowników, którzy okolice Parc Monceau czyścili ze mchu. Nie ma co nawet wspominać o fast foodach, sieciowych sklepach, czy innych tanich i niskopłatnych, które są zdominowane głównie przez imigrantów. Zaciekawiło mnie to jak wygląda sytuacja w szkołach i akurat wybrałem się rano w okolicach początku zajęć w szkołach na Cmentarz Montmarrte i miałem pod nosem prywatną szkołę "Montgroupe scolaire privé saint jean de montmartre". Sytuacja jaką zobaczyłem przed wejściem, czyli grupę ok. 50 nastolatków z czego 80-90% stanowiły dzieci imigrantów patrząc po kolorach skóry i generalnie urodzie, a zdecydowana mniejszość była Francuzami z krwi i kości. Tak, wiem że nie jest to najbogatsza dzielnica Paryża, ale jednak prywatna szkoła, gdzie czesne stanowi prawie 1000 euro daje jakiś obraz rzeczywistości. Rzeczywistości, w której imigranci nie tylko zajmują się najniżej płatnymi pracami, ale także nawet należą do klasy średniej czy wyższej. Pod hotelem (chyba Le Meridien) byłem świadkiem jak jakiś czarnoskóry gwiazdor (może koszykówki, bo miał ze 2 metry) wyżywał się na parkingowym (białym) i w niewybredny sposób przy swoi Lambo poniżał na ile znam francuski mocnymi wiązankami.
Polskich pracowników jakich spotkałem, czy to na mieście, czy na lotnisku wracających do Polski jak pytałem się o zarobki to mieli raczej kwaśne miny, a generalnie większość nie dostawała więcej niż przedział 1300-1500 euro. Niższa zarobki są zarezerwowane właśnie dla czarnoskórych "świeżaków", których można trochę wykorzystać na samym początku w ciekawy sposób omijając zasady płacy minimalnej, która wynosi właśnie ok. 1300 euro. W sprawie dzietności z tego co rozmawiałem to Polki rodzą tam hurtowo, bo nie jest żadną tajemnicą, że od CAF-u można brać kilka socjali na dzieci na raz i spokojnie na trójkę wyciąga się czasem grubo ponad 500 euro co pozwala już opłacić mieszkanie na przedmieściach (kawalerki od 400 euro gdzieś, a jakieś kwartery, czy wspólne domy na kilka rodzin nawet za 300 euro) i nawet część stałych opłat przy sprzyjających okolicznościach. Nikt też nie ukrywa, że życie we Francji, a szczególnie w Paryżu, gdzie koszty stałe codziennego utrzymania, pożywienia (bagietka na południu Francji stoi gdzieś po 0,70 euro, a w Paryżu 1,25 euro), ubrań, czy środków czystości należy do jednych z najwyższych, jeśli nie najwyższych w Europie. Na pewnie jest drożej niż w Anglii, Hiszpanii, czy zdecydowanie drożej niż w Niemczech, a jedynie któryś z mniejszych krajów (może Szwajcaria, albo Dania, albo inny kraj skandynawski) może dorównać tym kosztom.
Trudno pokusić się o konkretną ocenę co wpłynęło na to, że ludzie (imigranci i nie) decydują się na większa liczbę potomstwa niż w innych krajach UE, ale widać jak na dłoni, że posiadanie potomstwa opłaca się w sensie dosłownym, pomoc państwa dla najuboższych rodzin jest na niespotykanym poziomie, a "drogie życie" we Francji powoduje, że rodzice traktują większą ilość dzieci jako inwestycję w przyszłość. Wpływ imigrantów na zwiększenie dzietności jest również widoczny, ale moim zdaniem nie jest decydujący.
Powód: Sorka za edycję, ale za szybko zapisałem
Ostatnio edytowane przez emj10 : 03.03.2013 o godz. 21:43.
|