kuba.j.g. napisał(a): 
To ze ta ksiazka, napisana 60!!! lat temu nie doczekala sie wznowienia to jest spisek zydokomuny, masonerii, Tuska z Putinem i Mosadu a Mazowiecki w zwiazku z jej popelnieniem powinien zostac rozstrzelany przez pluton egzekucyjny ktorym dowodzil bedzie Cenckiewicz...
A tak powaznie, cofajac sie w czasie do 1952!!! roku tylko po to, zeby dokopac 85-letniemu facetowi, ktory napisal cos majac lat 25 to juz
chwytanie sie brzytwy...cos w stylu, ze Walesa jak mial pare latek nasikal do chrzcielnicy...Widac pan Cenckiewicz lubi sie bawic w takie sensacyjne historyjki...
|
Terefere... Oczywiście, po co grzebać w historii. Przecież liczy się przyszłość, nie przeszłość. Co mnie obchodzi co było kiedyś... Ja chcę mieć pełną michę i świat sobie zwiedzać!!!! A te prawicowe oszołomy mi żyć nie dają...
Nikt nie mówi o żadnych spiskach, rozstrzelaniach, plutonach egzekucynych... Ogarnij się. Historię należy badać. Szkoda jedynie, że tzw. autorytetów III RP tykać "nie wolno". Bo to hańba i pastwienie się. Co za hipokryzja.
Inna sprawa, że o tych czynach Mazowieckiego pisał już 10 lat temu Waldemar Łysiak w swojej książce "Rzeczpospolita Kłamców" (bardzo polecam). Poniżej trochę tekstu WŁ:
Cytat:
Gdy A. D. 1953 reżim rozpętał dziką kampanię antykościelną, i aresztowano pod zarzutem „dywersyjnej działalności” pewną liczbę księży, w tym kieleckiego biskupa, Cz. Kaczmarka — jeden z czołowych „katolików postępowych”, znany dziennikarz, gorąco wspierał brutalną akcję reżimu swoim piórem, piętnując kler, a co i rusz używał przy tym terminu „postęp”: „Nastawienie wrogie wobec postępu społecznego „', „ Wychowanie nacechowane wrogością wobec postępu społecznego”; „Działalność wroga wobec interesu narodowego i postępu społecznego w Polsce Ludowej”, etc. Tym „postępowcem” był T. Mazowiecki. Wiedział, jak wiedziała cała Polska, że biskupa Kaczmarka (tudzież współoskarżonych) ciężko torturowano, i że zarzut działalności szpiegowskiej oraz dywersyjnej dla „amerykańskiego imperializmu” to wredny kłam bolszewicki, i że proces przeciwko „klerowi” jest farsą sądową a la procesy sowieckie (biskup został skazany na 12 lat!), lecz pióro mu nie drgnęło, gdy pełen „postępowego” zaangażowania pisał:
"We wtorek 22 września bieżącego roku Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie ogłosił wyrok w sprawie ks. biskupa Kaczmarka oraz ks. J. Danilewicza, ks. Wł. Widłaka, ks. J. Dąbrowskiego i siostry W. Niklewskiej — oskarżonych o zorganizowanie ośrodka prowadzącego działalność dywersyjną, wymierzoną przeciwko państwu ludowemu, działalność godzącą w najżywotniejsze interesy naszego narodu (...) Na rozprawie sądowej zanalizowana została przestępcza działalność oskarżonych, jak i jej skutki (...) Atmosfera środowiska społecznego rozniecająca lub choćby tylko podtrzymująca bezwzględną wrogość wobec osiągnięć społecznych Polski Ludowej, wpływy polityczne przychodzące z zewnątrz i wyrosła na tym wszystkim błędna postawa polityczna ks. biskupa Kaczmarka, która doprowadziła go do kolizji z prawe — oto sumarycznie ujęte przyczyny działalności przestępczej oskarżonych. Doprowadziły one do czynów skierowanych przeciwko interesom własnego narodu (...) Doprowadziły w szczególności nie tylko do postawy przeciwnej nowej rzeczywistości naszego kraju, nie tylko do podrywania zaufania w trwałość władzy ludowej i nowych stosunków społecznych w Polsce — ale i do uwikłania się we współpracę z ośrodkami wywiadu amerykańskiego, które pragnęły posługiwać się przedstawicielami duchowieństwa jako narzędziem realizacji swych wrogich Polsce planów (...) Z tego stanowiska wynikało wiązanie się z imperialistyczną i nastawioną na wojnę polityką Stanów Zjednoczonych (...) Przedstawiając się jako obrońca cywilizacji chrześcijańskiej, imperializm amerykański dokonuje nadużycia, pragnąc oszukać katolików w krajach demokracji ludowej, w szczególności w Polsce, że nowa wojna, wojna dokonywana przy pomocy neo-hitlerowskiego Wehrmachtu, ma pozostawać w zgodzie z dobrem Kościoła (...) Dlatego więc nie tylko bolejemy, ale i odcinamy się od błędnych poglądów ks. biskupa Kaczmarka, które doprowadziły go do akcji dywersyjnej wobec Polski Ludowej (...) Wierzymy bowiem najgłębiej, iż przyszłość należy do ustroju społecznego, w którym żyjemy”.
[...]
Wymyśliłem (dawno temu) i puściłem w obieg (zrobiło karierę) powiedzonko: „something pojebałoś'„ (coś się pochrzaniło, coś się pomyliło, coś się poplątało — dosłownie: coś się popier....ło). Świetnie ono pasuje do antykościelnej postawy „katolika postępowego” T. Mazowieckiego. Jemu właśnie "something pojebałoś" — utożsamił cele katolicyzmu z celami bolszewizmu (tak jak zresztą wielu innych; żeby wymienić tylko pisarza J. Dobraczyńskiego, czy działacza B. Piaseckiego, sterowanego przez enkawudystę I. A. Sierowa, późniejszego szefa GRU). A to nie był dobry pomysł.T. Mazowiecki miał wówczas dużo kiepskich pomysłów. Jednym z nich było znalezienie się w paczce stalinowskich agitatorów, którzy wysmażyli probolszewicką książkę „Wróg pozostał ten sam” (1952). Wroga wyznaczał towarzysz Bierut, i oni robili co trzeba. Dzięki temu zyskiwali duże pensje, honoraria, nagrody i popularność. Nieliczni, którzy odmawiali (exemplum poeta Z. Herbert), mieli ciężkie życie i ledwie wiązali koniec z końcem, wegetując (czasami głodując).
W latach 60-ych i na początku 70-ych T. Mazowiecki był posłem, dzięki czemu mógł reklamować „socjalizm” nie tylko piórem, ale i z mównicy sejmowej. Deklarował wówczas gorąco swoje przywiązanie do „kierowniczej roli PZPR”, swoje przekonanie co do „trwałego związku naszego społeczeństwa z socjalistycznymi formami ustroju”, i swoją obietnicę, że „nie stawia na erozję socjalizmu”.
„Postępowi katolicy” zrzeszali się już (lub byli zrzeszani) za stalinizmu, czego dowodem Stowarzyszenie PAX (Mazowiecki był członkiem PAX-u w latach 1946-1955). Gdy tylko aresztowano prymasa Wyszyńskiego (wrzesień 1953) — J. Dobraczyński i T. Mazowiecki zostali etatowymi członkami (październik 1953) Komisji Duchownych i Świeckich Działaczy Katolickich przy Ogólnopolskim Komitecie Frontu Narodowego. W 1956 powstał OGPIK — Ogólnopolski Klub Postępowej Inteligencji Katolickiej. Rok później podzielił się on na pięć KIK-ów — Klubów Inteligencji Katolickiej (Warszawa, Kraków, Toruń, Poznań i Wrocław). Mazowiecki współzakładał warszawski KIK (i został tam prominentem). Ów „koncesjonowany” twór stał się znaczącą siłą środowiskową, choć jego przekaz intelektualny był płaski jak biust kulturystki; środowisko to zyskało potęgę opiniotwórczą dopiero wówczas, gdy dzięki przymierzu ze środowiskiem KOR-u weszło w skład nowego „Salonu”, który po dziś dzień kręci Rzecząpospolitą.
Sierpień 1989 — Mazowiecki zostaje „naszym premierem”, pierwszym szefem rządu III Rzeczypospolitej. Na dzień dobry zarządził „grubą kreskę” („odkreślenie przeszłości grubą kreską”), by skasować całą swoją niechlubną przeszłość i takąż przeszłość wszystkich „umoczeńców”, jak również wszystkich konfidentów (TW) tudzież „prowadzących” ich esbeków, oraz wszystkich komunistów. G. Herling-Grudziński nazwał to „Zamazaniem„ („ Tadeusz Mazowiecki odkreślił przeszłość, uniemożliwił konieczną lustrację i dekomunizację, przyczynił się do upragnionego przez komunistów Zamazania”). Musiał — taki „numer” był w sekretnym cyrografie „okrągłego stołu” warunkiem sine qua non. Prof. A. Nowak mówi: „ — ŤGruba kreskať Tadeusza Mazowieckiego oznaczała pełną zgodę na funkcjonowanie peerelowskiej agentury w życiu publicznym III RP, bez jakiejkolwiek możliwości jej wyeliminowania”.
|
Ostatnio edytowane przez Wizard : 27.02.2013 o godz. 17:36.
Jesteśmy fanatykami, bo tylko fanatycy umieją dokonać wielkich rzeczy. - J. Mosdorf
|