|
Styl gry za Petrescu był mierny, ale wynika to z tego, że my, kibice przyzwyczajeni byliśmy wciąż do kasperczakowej Wisły, dominującej w Polsce. Tyle, że ta dominacja w Polsce, po pierwsze, nie przekładała się na puchary, a po drugie była spowodowana tym, że Heniek grał żelaznym składem (grał o posadę), co uniemożliwiało wprowadzanie młodych (wtedy mieliśmy sporą część młodzieżowej reprezentacji) do pierwszej drużyny. To znów spowodowało, że wielu piłkarzy miało wy*ebane na treningi itd. Wtedy przed Wisłą każdy praktycznie klękał i prosił o najmniejszy wymiar kary.
Poza tym, Petrescu nie miał być trenerem na jeden sezon. Miał stworzyć podstawy do zbudowania drużyny na europejskim poziomie. I zamiast dostać czas na selekcję, solidne przygotowanie fizyczne, dostał strzała w plecy, bo piłkarze pojechali do Myślenic i się poskarżyli.
Być może Petrescu przeginał z intensywnością, co przekładało się na styl gry. Ale jak wspomniałem wcześniej, Mielcarski przyznał, ze wyniki testów fizycznych były marne w porównaniu do zespołów z zachodu i rozumiał, że do zbudowania dobrej drużyny potrzebny jest solidny fundament. Niestety, ani piłkarze ani właściciel nie rozumieli tego.
I tutaj wyszła spora niekonsekwencja w działaniu BC. Zatrudniamy trenera, który dostaje czas na realizację celu, ale zwalniamy go zanim nawet dojdzie do półmetka. Czyli ważniejszy był tytuł mistrza (którego i tak nie zdobyliśmy) niż budowa drużyny.
Petrescu miał tego samego Zieńczuka, który w Atenach zmarnował trzy setki, a Skorża miał Zieńczuka, któremu zdarzył się sezon konia (przy wybitnym udziale i pomocy Kosowskiego).
Geniusz w swej istocie może napotkać przeszkody. Niestety, głupota nie jest tak upośledzona....
|