|
Też go wtedy krytykowałem, ale bije się teraz w pierś. To był jeden z tych trenerów, którym należało dać 2-3 lata spokojnej pracy, wyselekcjonować kadrę odpowiednich piłkarzy, zbudować fundamenty, innymi słowy: zrobić z nim krok wstecz żeby później zrobić dwa do przodu. Stracić nawet sezon (heh wtedy to brzmiało jak największe bluźnierstwo - teraz tracimy bez żadnego większego celu) aby znaleźć zawodników gotowych pracować wg światowych standardów.
Do dziś pamiętam słowa asystenta Petrescu (tego łysego) dla jednej z rumuńskich gazet. Że aplikują kilkadziesiąt procent lżejsze treningi piłkarzom w Wiśle niż trenuje się w Rumunii, a i tak nie dają sobie rady.
Marzy mi się taki trener, z zagranicy, któremu będzie można zaufać, nie robić ciśnienia na sukces już teraz, który wprowadzi tu zachodnie wzorce, przygotuje sobie kadrę nawet z młodych zawodników. Dostanie swój sztab, swoich asystentów, może nawet lekarzy. Ehh marzenia...
A tak co, nawet jak przyjdzie Nawałka, za asystenta dostanie prawdziwych liderów i charyzmatyczne osobowości jak Kmiecik czy Kulawik i będzie kolejna zachcianka Cupiała. Jaki stanowi on gwarant sukcesu, przecież nic nie osiągnął w karierze trenerskiej.
Ostatnio edytowane przez nesta : 27.02.2013 o godz. 13:11.
|