|
Pro Publico Bono
Offline
|
|
Cytat:
Podpalenie romskiego domu, ataki na bezdomnych, rasistowskie okrzyki na stadionach czy pobicia za inny kolor skóry czy język - to tylko najbardziej szokujące przykłady dyskryminacji i szowinizmu, do jakich doszło w ostatnich dwóch lat w naszym regionie
Przypadki ksenofobicznych zachowań w Małopolsce dokumentuje najnowsza "Brunatna księga", wydana przez antyfaszystowskie Stowarzyszenie "Nigdy Więcej". "Wydawałoby się, że w kraju tak doświadczonym przez historię, w tym historię Holocaustu, czystek etnicznych i totalitaryzmu, będziemy szczególnie wrażliwi na przejawy neofaszyzmu i pokrewnej mu nienawiści. Niestety, praktyka ostatnich lat wskazuje na coś wręcz przeciwnego" - pisze we wstępie do wydawnictwa prof. Rafał Pankowski z Collegium Civitas, jeden z założycieli stowarzyszenia.
W ciągu ostatnich dwóch lat w całym kraju odnotowano prawie 600 przypadków zachowań ksenofobicznych czy wręcz ataków na tle rasistowskim. - Małopolska na tym tle też nie ma się czym chwalić - mówi Marcin Kornak, prezes Stowarzyszenia "Nigdy Więcej" i autor "Brunatnej księgi". Udokumentowano w niej kilkadziesiąt incydentów w Krakowie i innych miejscowościach województwa. W księdze zestawione zostały w formie pozbawionej komentarza, szokują kroniki. To różne przypadki - od propagowania symboli faszystowskich, kolportowania w miejscach publicznych antysemickich ulotek, przez obrzucanie wyzwiskami ciemnoskórych, po fizyczną agresję wobec cudzoziemców.
Kilka przykładów: w 2011 r. podczas koncertu Antifa Benefit w Kawiarni Naukowej neofaszyści wybili w lokalu szybę i wrzucili do środka butelkę z niebezpieczną substancją. Podpalenie squatu w Podgórzu, na którym nieco wcześniej pojawiły się napisy "Falanga Małopolska". Ataki na Romów. Starcia podczas Parad Równości. Rasistowskie zachowania pseudokibiców wobec czarnoskórych piłkarzy (wydawanie odgłosów małp, rzucanie bananami) oraz transparenty z homofobicznymi hasłami na trybunach.
Wciąż nie brakuje incydentów o antysemickim charakterze. W Olkuszu i Krakowie rozlepiono ulotki z antyżydowskimi hasłami; zniszczono też jedno z krzeseł-rzeźb na pl. Bohaterów Getta, upamiętniających ofiary Zagłady; krakowski taksówkarz znieważył pasażerki z Izraela. Ten przypadek opisywała "Gazeta". Do antysemickich uprzedzeń odwołał się też inny "bohater" artykułu w "Gazecie", dąbrowski radny PiS Robert Kądzielawa, który rozwiesił billboardy z hasłem "Żydzi mają synagogę, a nasze firmy nie dostały kasy".
Głośnie stały się także przypadki propagowania faszystowskich symboli. Serwis YouTube obiegł teledysk z utworem "Wielka Polska", w którym wykonujący go mężczyzna o pseudonimie Majster NS wznosił rękę w geście hitlerowskiego pozdrowienia. Nagranie wykonano w Krakowie pod pomnikiem Ofiar Dąbia, gdzie 15 stycznia 1945 r. Niemcy rozstrzelali 79 osób. Symbol swastyki rozlepiono w rejonie mostu Dębickiego. Pamiątki z emblematami nazistowskimi sprzedawano na targu staroci na krakowskim Rynku Głównym. Gdy jeden z klientów zwrócił na to uwagę sprzedającemu, usłyszał, że naśle na niego "skinów białej rasy".
Nikifor był Rusinem
W Małopolsce odnotowano przypadki jawnej niechęci do mniejszości narodowej. Dowodem mogą być hasła "Ukraińskie świnie wy...ć", wymalowane kilka miesięcy temu na przystankach autobusowych w Gorlicach. W "Brunatnej księdze" można też znaleźć opis wystąpienia w czasie sesji rady powiatu nowosądeckiego radnego PiS z Krynicy, który zaprotestował przeciwko nadaniu pociągowi imienia "Nikifor", gdyż - jak stwierdził radny - "Nikifor był Rusinem, Łemkiem, mieszkańcy są zdegustowani, że Krynicę będzie promowała postać z mniejszości narodowej". To był atak słowny. Do fizycznej agresji doszło rok temu niedaleko Krościenka, gdzie butelkami z benzyną obrzucono dom Romów.
Ataków na "obcych" dopuszczają się nie tylko osoby utożsamiające się ze skrajną prawicą, lecz także zwykli ludzi. "Księga" opisuje zdarzenie sprzed kilkunastu miesięcy na Plantach, gdy mężczyzna zachowywał się agresywnie wobec dwóch Polek idących w towarzystwie obywateli Hiszpanii, Peru i Chile - m.in. wykrzykiwał do kobiet, że nie powinny "zadawać się z brudasami", i obrzucił je wyzwiskami. Potem uderzył w twarz obywatela Hiszpanii.
Prawne możliwości ścigania
Dyskryminacja dotknęła nawet niepełnosprawnego artystę Stanisława Kmiecika (urodził się bez rąk), którego ochrona nie chciała z tego powodu wpuścić do nowosądeckiego klubu; w końcu pozwolono mu wejść, ale pod warunkiem, że "siądzie z boku i nie będzie nikogo straszyć".
W "Brunatnej księdze" autor zwraca uwagę, że sprawców rozzuchwala bezkarność. Dwa lat temu Amerykanin polskiego pochodzenia, gość festiwalu Off Plus Camera natknął się na manifestację narodowców na Rynku Głównym. Zauważył na transparencie swastykę. Gdy zgłosił to na pobliskim posterunku policji, reakcji nie było.
- Nasze prawo daje możliwość ścigania takich zachowań i wcale nie odbiega od standardów zachodnioeuropejskich. Tyle że nie zawsze się po nie skutecznie sięga. A opieszałość powoduje rosnące poczucie siły wśród tych ludzi - ostrzega Marcin Kornak.
|
Źródło wiadome.
Najbardziej podoba mi się atak na krzesło.
Semickie krzesło.
To nic, że w tej dzielnicy jest mnóstwo drobnych meneli-pijaczków, którzy mogli sobie libację tam uskutecznić.
To z pewnością byl faszystowski, brunatny atak.
|
|