Wyświetl pojedynczy post
emj10
Senior Member
 
Od: 05.2006
Skąd: Opoczno/Warszawa

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#21363
Stary 20.02.2013, 00:05
Przecież zasiłki na każde dziecko to system stary jak świat, a w Europie dosyć rozpowszechniony, szczególnie w krajach, gdzie występuje socjalna gospodarka rynkowa, a modelem dominującym jest model motywacyjny. Z Polityki Społecznej i podobnych zajęć, gdzie truto o konieczności stosowania świadczeń socjalnych na szeroką skalę doskonale pamiętam właśnie tematy dotyczące aktywnej polityki społecznej i polityki pronatalistycznej.

Pierwsza jak wiemy w naszym wydaniu, czyli w wykonaniu głównie Urzędów Pracy wiąże się z zatrudnianiem kilkudziesięciu tysięcy urzędników przejadających pieniądze podatników, które zamiast na bezsensowne szkolenia, naukę języków obcych od podstaw, czy dofinansowywane staże i praktyki, gdzie parzy się herbatę na komisariacie policji, czy tworzy jeszcze jedno wirtualne stanowisko pracy w sektorze publicznym można by w prosty sposób przeznaczać na szkolenie praktyczne-zawodowe, start-upy, czy dotowanie potrzebnych, acz niszowych zawodów, które tworzyłyby wartość dodaną w mieście-regionie. Co daje nauka języka obcego od poziomu A1/A2, szkolenia z pisania listów motywacyjnych, czy CV, albo tworzenia kolejnego kółka dla AA, gdzie próbuje się zatrudniając dobrze płatnych coachy, czy trenerów rozwoju osobistego urabiać bezrobotnych wpychając im niepotrzebne rzeczy od których na pewno nie odbiją się od dna.

Natomiast co do polityki pronatalistycznej to oprę się na przykładzie dobrze znanego mi systemu z Niemiec, czyli Kindergelt. System stosowany przez kilka dekad doczekał się już wielu przeobrażeń w swojej historii, ale w tej chwili wygląda mniej więcej tak.


Świadczenie przysługuje każdemu (niezależnie od narodowości) kto rozlicza się w niemieckim urzędzie skarbowym i posiada stałe miejsce zamieszkania w tym kraju, a taką osobę określa się jako niemieckiego rezydenta podatkowego.
Kryterium wieku wygląda następująco:
Kindergeld (zasiłek rodzinny) wypłacany jest w Niemczech na dzieci, które:
• mają mniej niż 18 lat
• są starsze niż 18 lat, ale uczą się (granica wieku: do 25 lat)
• są starsze niż 18 lat i nie uczą się, ale poszukują pracy (granica wieku: do 21 lat)
• mają mniej niż 25 lat i przerwały naukę na okres 4 miesięce

Wysokość świadczenia wygląda następująco:
Pierwsze dziecko – 184 euro
Drugie dziecko – 184 euro
Trzecie dziecko – 190 euro
Kolejne dzieci – 215 euro

Dla porównania wprowadzony przez Orbana zasiłek rodzinny na Węgrzech:
Pierwsze dziecko – 180 zł
Drugie dziecko – 200 zł
Kolejne dzieci – 240 zł

W innych krajach wygląda to tak:
wis.la/jp4eg

Poglądowo pokaże teraz jak wygląda współczynnik dzietności w Polsce, w Niemczech i na Węgrzech…


... nie widać większej różnicy.

Na dokładkę dodam przyrost naturalny w Europie.


Różnice są w tym wypadku już większe, a aktualne dane dla Polski, Niemiec i Węgier wyglądają następująco
Polska +0,1%
Niemcy -0,1%
Węgry -0,3%

Jak widać mimo kilkudziesięciu lat stosowania Kindergelt w Niemczech i wprowadzenia podobnego systemu na Węgrzech (z tego co pamiętam Orban opierał się na systemie niemieckim i wysokość świadczeń jest porównywalna względem niemieckich przeliczając oczywiście to na średnie płace na Węgrzech) polityka pronatalistyczna kompletnie jest nieskuteczna i problemy demograficzne będą się tylko pogłębiać w przyszłości. Obraz Polski jest podobnie ponury i raczej nie ulegnie on zmianie w ciągu tej oraz następnej dekady, ale jakieś tam światełko w tunelu jest.
Na pewno nie jest tym światełkiem w tunelu wprowadzenie systemu, który gdyby przyjąć stawki węgierskie kosztowałby budżet państwa:
200 zł – średnie świadczenie miesięczne
2400 zł – średnie świadczenie roczne
10 mln – liczb uprawnionych (trochę zaniżona, gdy może to być kilka mln więcej w wieku 0-25 lat)
24 mld zł – koszt wypłacanych rocznych świadczeń bez liczenia kosztów obsługi (dojdzie kilka mld zł)

Gdyby wprowadzić stawkę wynoszącą 1000 zł miesięcznie (podobną do niemieckiego Kindergelt) to byłby to koszt 5 razy wyższy, ok. 120 mld zł, czyli ponad 1/3 polskiego budżetu.


PS. Żeby nie zabrzmiało, że postponuję cały system świadczeń socjalnych i pomocy społecznej to opisywałem już kilka razy jakie działania można zrobić od ręki, aby wyłącznie czyniąc kilka zmian w ordynacji podatkowej i innych przepisach nakładających daninę na obywateli, aby najgorzej sytuowanych wyciągnąć spod pręgierza.

1. Podniesienie kwoty wolnej od podatku do poziomu kilku średnich krajowych (3000-4000 tys. euro), czyli granice 12000-15000 zł co pozwoli zlikwidować kilka problemów za jednym zamachem (kosztem kilku mld zł zrobi się porządek z pracą na czarno, częściowo zlikwiduje się problem najniższych "śmieciówek" w okolicach 1000 tys. zł miesięcznie brutto, a także ułatwi życie najuboższym rodzinom). Oczywiście świadom jestem minusów tego ruchu (jeszcze większy proceder fikcyjnych umów służących jedynie do wyciągania pieniędzy z budżetu, a także realne obniżenie minimalnej pensji poniżej poziomu pensji ustalanej przez rząd, bądź komisję trójstronną - 1600 zł miesięcznie, czyli 19200 zł rocznie).
2. Obniżenie, bądź likwidacja parapodatków oraz podatków lokalnych. Najlepszym przykładem z ostatniego czasu jest ustawa śmieciowa, która wprowadza kolejny burdel w państwie i słowo "wykluczeni" w tym momencie nabierze jeszcze nowego znaczenia.
3. Ostatnią i koronną rzeczą jest to o czym wspominałem pod koniec ubiegłego roku, czyli ulżenie rodzicom jeśli chodzi o koszty wychowania dziecka (mowa tu o przyborach szkolnych, podręcznikach, książkach, składkach na komitet rodzicielski, wycieczkach szkolnych, ubezpieczeniu szkolnym i wielu wielu innych).
Ostatnio edytowane przez emj10 : 20.02.2013 o godz. 00:27.