Worcester napisał(a):

Obiecałem, że podważę Twoją tezę o rzekomej roli Lecha Wałęsy, TW o pseudonimie "Bolek" w obaleniu komunizmu. I robię to tylko dlatego, że nie będzie z mojej strony nigdy zgody na kłamstwa takie jak wyżej.
Staroceltyckie przysłowie mówi: Prawda przeciw światu.
Jedziemy.
Aby zrozumieć rok 89' należy cofnąć się do 13 grudnia 1981 roku, kiedy Jaruzelski wprowadził stan wojenny. Z licznych publikacji można dowiedzieć się, że w tym czasie "Solidarność" została "spacyfikowana". Nastroje społeczne były odmienne od tych, które poprzedzały wypowiedzenie wojny narodowi polskiemu przez Jaruzelskiego. Zwątpienie, poczucie braku sensu dalszych działań towarzyszyło wtedy działaczom związkowym. Można o tym przrekonać się po pierwsze z książek historycznych, a po drugie z beletrystyki, np. dzieła Marcina Wolskiego.
Cytaty pochodzą z "Polactwa" R.A.Ziemkiewicza.
Okrągły Stół "spadł" opozycji niczym biblijna manna z nieba. I więcej było w tym przypadku chęci ze strony komunistów niż działań opozyjonistów. Odpowiedzmy sobie na pytanie dlaczego rządowi Okrągły Stół był potrzebny.
Żeby wprowadzić kapitalizm?[
Żeby uwłaszczyć nomenklaturę?[
Żeby wpuścić do kraju kapitał zagraniczny?
W takim razie co sprawiło, że polscy towarzysze musieli zgodzić się na Okrągły Stół, demokratyzację i oddanie władzy?
Kolejny argument:
Oskarżąm Wałęsę o to, że wykreowany na zbawcę Polski, kochany przez "zachód" już w III RP broniąc Kiszczaka, Jaruzelskiego i innych "czerwonych" dał im immunitet na funkcjonowanie w życiu publicznym jako ktoś inny niż: zdrajcy, mordercy, komuniści.
Oskarżam Wałęsę, ponieważ podczas "nocnej zmiany" przyczynił się w dużym stopniu do powstrzymania dekomunizacji. Dzięki temu dalej funkcjonujemy w państwie, które jest rządzone przez komunistów, których teraz nazywa się socjalistami.
Oskarżam go o to, że wbrew faktom kreuje się na jedynego zbawcę Polski.
Oskarżam go, że nie potrafi przyznać się do współpracy z SB w latach 70.
I to właśnie on może każdego Polaka pocałować w dupę. Nie odwrotnie.
|
Okragły Stół był targiem miedzy jednymi a drugimi. Z perspektywy 20 lat mozna sie madrować ale wtedy tylko jedna strona wiedziała co tak naprawde zyskuje. Zyski opozycji były iluzoryczne ale o tym wiemy dopiero dzisiaj Przy okragłym stole opozycja wierzyła, że to oni załatwiaja Polsce COŚ a komuchy nie wyprowadzali ich z błedu tylko przy kamerach zyskiwali czas a istotne rzeczy działy sie gdzie indziej. Działy sie tam gdzie przejmowano spółki, ich kapitał, gdzie czyszczono archiwa bezpieki, gdzie cześc teczek była niszczona a z ogromnej cześci innych teczek porobiono prywatne archiwa i gra sie nimi do dzisiaj ale poza kamerami a w swiecie "biznesu". Poza tym na Okrągłym Stole Polska zyskała jedna istotną sprawe: bezkrwawa zmiane systemu. Nie było wojska na ulicach, nie przelano krwi na ulicach i to trzeba docenic.
Wałęsa przyczynił sie do powstrzymania dekomunizacji? To była równiez cena za władze, zmiane systemu, demokracje. Kosciół akurat przy dekomunizacji odegrał niebagatelna role bo dobrze wiedzieli hierarchowie kościelni, że 10-15% ksiezy byli współpracownikami bezpieki a dekomunizacja mogła by KK wysadzic w powietrze na długie lata...dziesiatki lat.
PS. cytatami z Ziemkiewicza troche obnizyłeś wymowe własnego wpisu...