kuba.j.g. napisał(a):

|
a jak się dowiesz to takiego Wałęse i reszte opozycjonistów ale tych prawdziwych, bedziesz po tyłku całował...tyle
|
Obiecałem, że podważę Twoją tezę o rzekomej roli Lecha Wałęsy, TW o pseudonimie "Bolek" w obaleniu komunizmu. I robię to tylko dlatego, że nie będzie z mojej strony nigdy zgody na kłamstwa takie jak wyżej.
Staroceltyckie przysłowie mówi:
Prawda przeciw światu.
Jedziemy.
Aby zrozumieć rok 89' należy cofnąć się do 13 grudnia 1981 roku, kiedy Jaruzelski wprowadził stan wojenny. Z licznych publikacji można dowiedzieć się, że w tym czasie "Solidarność" została "spacyfikowana". Nastroje społeczne były odmienne od tych, które poprzedzały wypowiedzenie wojny narodowi polskiemu przez Jaruzelskiego. Zwątpienie, poczucie braku sensu dalszych działań towarzyszyło wtedy działaczom związkowym. Można o tym przrekonać się po pierwsze z książek historycznych, a po drugie z beletrystyki, np. dzieła Marcina Wolskiego.
Cytaty pochodzą z "Polactwa" R.A.Ziemkiewicza.
Cytat:
|
Od czasu rozjechania czołgami Solidarności do Okrągłego Stołu minęło niecałe siedem lat. Za mało, żeby przetrącone społeczeństwo mogło podnieść głowę.
|
Okrągły Stół "spadł" opozycji niczym biblijna manna z nieba. I więcej było w tym przypadku chęci ze strony komunistów niż działań opozyjonistów. Odpowiedzmy sobie na pytanie dlaczego rządowi Okrągły Stół był potrzebny.
Żeby wprowadzić kapitalizm?[
Cytat:
|
Nie. Pod tym względem przełomem nie był Okrągły Stół, którego ustalenia w tej sferze z punktu odłożono ad acta, tylko ustawa gospodarcza Rakowskiego
|
Żeby uwłaszczyć nomenklaturę?[
Cytat:
|
Nie, to też załatwiono już za Rakowskiego. Powstające wtedy masowo spółki, zakładane przez partyjnych dyrektorów, przejmowały państwowy majątek "w drodze wymiany nieekwiwalentnej" - i szlus. Po to, by sekretarze partyjni mogli się zamienić w bogatych kapitalitów, żaden stół, a już zwłaszcza okrągły, potrzebny nie był. Po prostu rejestrowali firmy i brali z banków kredyty, a banki były państwowe i zarządzali nimi partyjni kumple. Wyciągali też kasę z państwowych ubezpieczeń, z budżetu państwa, skądkolwiek bądź czasem wykazując się przy tym pomysłowością, ale przeważnie na chama i na rympał
|
Żeby wpuścić do kraju kapitał zagraniczny?
Cytat:
|
To też zaczął robić już Rakowski, co prawda głównie po to, by ten kapitał został ich właścicielom ukradziony. Do peerelu wpuszczono, na zasadzie pierwszej, eksperymentalnej jaskółki w socjalistycznym obozie, tak zwane firmy polonijne. Firma polonijna składała się z naiwnego polonusa, który przywoził tu kasę, oraz z "partnera krajowego", którego aprobował teoretycznie Urząd Wojewódzki, a tak naprawdę SB. A potem było jak w starym żydowskim kawale - najpierw jeden wspólnik miał doświadczenie, drugi pieniądze, a po roku było odwrotnie. Wspominam sprawę, bo wielu z tych "krajowych partnerów" z esbeckimi koneksjami odegrało i odgrywa od dziś w polskim biznesie znaczącą rolę, można ich znaleźć na dorocznych listach najbogatszych Polaków tygodnika "Wprost" i w informacjach na temat różnych ważnych prywatyzacji.
|
W takim razie co sprawiło, że polscy towarzysze musieli zgodzić się na Okrągły Stół, demokratyzację i oddanie władzy?
Cytat:
|
Jedna prosta sprawa: nie byli w stanie zapanować nad finansami państwa i nad inflacją. Załatwiły ich, tak jak w ogóle realny socjalizm na całym świecie, prawa ekonomiczne. Bo, przykro powiedzieć, ale to nie żadna opozycja obaliła socjalizm, choć Wałęsa skromnie przypisuje sobie tę zasługę przy każdej możliwej okazji, a i jego byli współpracownicy od niej się nie wymawiają. Gdyby ten system był wydolny ekonomicznie, czerwone flagi z sierpem i młotem nadal powiewałyby nad Kremlem, Warszawą i Berlinem, i nie mógłby tego zmienić żaden strajk ani żadne dolary od CIA. (...) Realny socjalizm, pozwolę sobie powtórzyć, wykończyły prawa ekonomiczne. (...) Tymczasem "nawis", jak go nazwano, rósł, inflacja się rozkręcała, kolejni partyjni reformatorzy odpadali od sterów i w końcu stało się jasne, że jeszcze kilka, kilkanaście miesięcy i sprawa musi się rypnąć: finanse państwa pękną jak bańka mydlana i rzesza ludzi nie tylko nie dostanie pensji, ale nagle zobaczy, że wszystkich ich oszczędności, wkładów mieszkaniowych, przedpłat i tak dalej po prostu nie ma. W roku 1950 w podobnej sytuacji komuna zrobiła "wymianę pieniędzy", po prostu konfiskując nadmiar złotówek, ale czterdzieści lat później coś podobnego było nie do pomyślenia. Komuna miała już z polactwem swoje doświadczenia, pamiętała, jakie bywają tu skutki podniesienia o parę złotych cen cukru czy mięsa, i mogła się spodziewać, że jak po takim numerze apatyczne i osowiałe społeczeństwo dostanie wigoru, to piosenka o komunistach wiszących na drzewach zamiast lisci przestanie być jedynie biesiadną przyśpiewką.
|
Kolejny argument:
Cytat:
|
Okrągły Stół był dla komuny wariantem awaryjnym. Dość długo czerwony liczył, że uda mu się wykręcić mniejszym kosztem. Nie od razu brano pod uwagę wpuszczenie opozycji we "współrządzenie", mające być raczej "współodpowiedzialnością". Na partnera do rozmów typowano Kościół i dopiero stanowcza odmowa episkopatu zmusiła czerwonych do szukania partnerów ustrojowego dila wśrów niedawno jeszcze represjonowanych opozycjonistów. Potem jeszcze przez długi czas zamierzano tego dilu dobić za pomocą jakiejś "rady konsultacyjnej" czy innej fikcji - ale, co może dziwić w świetle zdarzeń późniejszych, opozycja zachowywała się wtedy całkiem rozsądnie i nie dała się w żaden podobny pic wmanerwować. W końcu komuniści zdecydowali się na Okrągły Stół, ale aż do zakończenia obrad i jeszcze po nich byli przekonani, że się władzą podzielą, wcale jej nie będą musieli oddawać.
|
Oskarżąm Wałęsę o to, że wykreowany na zbawcę Polski, kochany przez "zachód" już w III RP broniąc Kiszczaka, Jaruzelskiego i innych "czerwonych" dał im immunitet na funkcjonowanie w życiu publicznym jako ktoś inny niż: zdrajcy, mordercy, komuniści.
Oskarżam Wałęsę, ponieważ podczas "nocnej zmiany" przyczynił się w dużym stopniu do powstrzymania dekomunizacji. Dzięki temu dalej funkcjonujemy w państwie, które jest rządzone przez komunistów, których teraz nazywa się socjalistami.
Oskarżam go o to, że wbrew faktom kreuje się na jedynego zbawcę Polski.
Oskarżam go, że nie potrafi przyznać się do współpracy z SB w latach 70.
I to właśnie on może każdego Polaka pocałować w dupę. Nie odwrotnie.