|
Z perspektywy Niemiec pontyfikat Benedykta XVI został oceniony w najlepszym wypadku na dostatecznie, ale raczej przewijają się opinie, że wypadł on bardzo miernie i był to zaprzepaszczony czas dla Kościoła. Patrząc na przedstawiane argumenty nie zgodzę się z tym, że sprawy związane z seksualnością, czy molestowaniem wśród księży były jakoś szczególnie ukrywane i tuszowane skoro jego poprzednik również starał się, aby unikać tego tematu w głównym dyskursie i na światło dzienne nie wywlekać żadnych szczegółów. Powiem nawet więcej, że postawa Benedykta XVI bardziej podobała mi się w zakresie oczyszczenia KK z tego typu zarzutów. Kolejną kwestią są malwersacje finansowe, skandal papieskiego kamerdynera, a także trwająca latami sprawa Abp. Do każdego z tych tematów powinno podchodzić się oddzielnie, ale mogę zgodzić się z tym, że na pewno smrodek po każdej z nich pozostaje.
Z takich oczywistych nawet dla mnie kwestii jest tak, że Benedykt XVI dał sobie wejść na głowę i chaos w Watykanie (głównie informacyjny, bo przecieków na taką skalę nie było chyba nigdy), a także zarzuty o korupcję wynikały z tego, że albo nie był w stanie silną ręką czyścić swojego zaplecza, albo zwyczajnie nie było to jego powołaniem, gdyż jak sam przyznawał tego typu wyzwania mogły być ponad jego siły (modlił się podczas konklawe, aby nie zostać papieżem, a także w 2002 roku chciał już odejść jako kardynał na emeryturę w wieku 75 lat).
Trudno mi jednak zgodzić się z zarzutami, że od strony duszpasterskiej Benedykt XVI był nieaktywny i dużo mniej otwarty niż Jan Paweł II. Biorąc pod uwagę wiek w jakim rozpoczynał swój pontyfikat i swoją naturalną nieśmiałość wypadał lepiej niż dobrze podczas swoich pielgrzymek, czy trzykrotnego uczestnictwa w Światowych Dniach Młodzieży. Trochę szkoda, że w Rio nie będzie mógł nawoływać do ekumenizmu wśród największej na świecie narodowej wspólnoty katolickiej. Będzie na pewno brakowało papieża-myśliciela, który swoim dorobkiem teologicznym o lata świetlne wyprzedzał innych kardynałów, ale może faktycznie konieczny w tych trudnych czasach jest wybór niezwykle charyzmatycznego papieża, który silną ręką wstrząśnie tam, gdzie taki wstrząs jest wymagany.
|