Widzę, że mamy wysyp baranów, w szczególności posty #75,#76,#77. Dochowaliśmy się kretynów, życzących ch..a w dupę braciom po szalu, brak słów. Jeszcze te "srebrniki" - nie ma miary na określenie tego debilizmu. Na szczęście twoje(celowo z małej litery, bo zero szacunku dla takiej cioty napinającej się w necie) 'argumenty' można łatwiutko obalić.
1. Na karanie za stanie na schodach nie ma wpływu ani SKWK, ani klub Wisła Kraków tylko debilna do potęgi ustawa o imprezach masowych, jedyna inicjatywa ustawodawcza naszego, pożal się Boże, prezydenta. Z moich informacji wynika, że SKWK nie ma wpływu na stanowienie prawa w Polsce
2. Zatrudnienie i obecność pana Jacka Bednarza w naszym klubie to indywidualna decyzja Bogusława Cupiała i SKWK nie odpowiada za politykę sportową klubu. Za politykę sportową odpowiada przede wszystkim właściciel i "legionista" to jego pomysł i zasługa, także jak już to wyładowuj na nim swoje frustracje gimbusie.
Odniosę się do jednej kwestii jeszcze. Dobrze, że niektórzy z was urodzili się w takich czasach, bo w latach 80. i 90. o "smacznej herbatce pod koniec przerwy", w dodatku "postawionej na stole" można było tylko pomarzyć, tak mi przynajmniej ojciec opowiadał, bo sam tych czasów z racji wieku nie pamiętam. Rozumiem, że kwestia cateringu jest ważna (chociaż w sumie ja mam to w dupie - przychodzę na mecz, a nie do restauracji), ale nie chodzić na Wisłę, bo pepsi jest ciepłe albo herbata zbyt słaba i nie ma z nią gdzie siąść przy stole to dla mnie lekko żałosna wmówka. Dobrze, że chłopaki przed nami w ciężkich latach nie miały takich problemów i chodzili na Wisłę, pomimo tego, że standard usług "lekko" odbiegał nawet od tego niskiego, który jest teraz.
Podkreślam jednak - mam nadzieję, że kwestia cateringu zostanie poprawiona i ta część widowni, dla której jest to ważne, zostanie usatysfakcjonowana.