madziar napisał(a):

I dobrze ze do Angli nie trafil. Przynajmnej nie ma co sciemniac ze siedzial na lawie bo sami ekstra grajkowie byli ponadprzecietni i nie mial szans. Tak to trafil tylko do Turcji gdzie zobaczyl ze zagranica jest tylko ledwo przecietnym pilkarzem. Moze pozytywnie to na niego wplynie i spokornieje
|
Osobiście też mam taką nadzieję. Czas pokaże...
Lukasz napisał(a):

Chciał czy nie chciał. Coś chyba było na rzeczy:
Małecki jedną propozycję przedłużenia już umowy odrzucił. Co to oznacza? - W tej chwili trudno mi powiedzieć, czy zaproponujemy mu jeszcze większą podwyżkę niż poprzednio. Najpierw musimy się przekonać, czy on wciąż chce grać dla Wisły. Bo może uznał że wypełni kontrakt do końca albo odejdzie?
SV
Czyli pieniążki miały go przekonać do pozostania w klubie. Czyli proponowano mu nową umowę ponieważ obawiano się iż odejdzie. Prawo Webstera umożliwiało mu (i zapewne umożliwia nadal) jednostronne zerwanie kontraktu. Chyba tu się nic nie zmieniło w przeciągu tego roku. (chyba ze przegapiłem podpisanie nowego kontraktu)
Druga korekta - nie 'zrobił się' smród tylko Patryk sam sobie nagrabił a media rozdmuchały temat (bo taka jest ich rola). Saga z odsuwaniem i przywracaniem do składu, problemami u Smudy, dywanikami w gabinecie Basałaja nie była nakręcana przez pismaków - Małecki ma charakter jaki ma. Niepotrzebnie zwalasz winę na prasę bo problem nie leży w nierzetelnych dziennikarzach.
Na koniec - warto się zastanowić jak jest faktycznie. Czy logicznym jest że rok temu warunki w Wiśle Patrykowi nie pasowały, teraz, w słabszym finansowo i sportowo klubie, pasują? Oczywiście można to zwalić na 'turecką lekcje pokory' ale jak dla mnie sprawa nadal jest otwarta i odżyje za kilkadziesiąt dni.
|
Jeszcze raz napisze, może bardziej zrozumiale. Małecki nidy nie miał, nie ma i nie będzie miał ochoty korzystać z jakiegoś prawa Webstera. To nie człowiek pokroju Kokoszki.
A co do poruszanej kwestii wynagrodzenia, to Mały w tamtych czasach miał jeden z najmniejszych kontraktów w Wiśle. Nie rozumiem, dlaczego się dziwisz że chciał zarabiać adekwatnie do swoich możliwości.
Obecnie sprawy się mają zgoła inaczej. Może przytaknięcie na słabsze warunki można uznać za dobry gest z jego strony? Jak myślisz? U innego piłkarza tak by to nazwano.
Ale ja tak nie napisze, bo jest to Małecki i zaraz podniesie się wrzawa...