Kocur napisał(a):

|
Niech mi ktoś to ....a wytłumaczy bo pensje są 4 krotnie niższe niż w Niemczech, koszty materiałów też są niższe a budujemy najdrożej
|
Jako, że jest to trochę moja branża - wprawdzie dopiero studiuję budownictwo, ale zamierzam właśnie pójść w drogi i mosty - to Ci odpowiem.
W Polsce wszystkiemu winien jest absolutnie chory, chory do potęgi system przetargowy. U nas
jedynym liczącym się kryterium przetargowym jest cena. Nic więcej właściwie. A na rynku jest przesyt firm budowlanych i o takie kontrakty na autostradach to one się zabijają, dając ceny, które są niższe od prognozowanych kosztów(!!!) i to wiele niższe. Na co liczą takie firmy? A no na to, że już po wygraniu przetargu uda się uzyskać dodatkowe pieniądze z tytułu założeń niezawartych w kontrakcie, które 'rzekomo' wyszły już po rozpoczęciu budowy. I kombinują te firmy na potęgę, żeby tylko uzyskać te dopłaty. Nie mówię już o materiałach użytych do budowy dróg. Wprawdzie są odpowiednie specyfikacje w kontraktach, co do właściwie najmniejszego elementu danej konstrukcji, są badania w laboratoriach - jednakowoż te "badania" są nieraz prowadzone tak jak w tej ostatniej aferze - w "zaprzyjaźnionych" laboratoriach. Dochodzi do tego, że warstwa ścieralna, która powinna w założeniu spokojnie wytrzymać około 20-30 lat bez większych zniszczeń i konieczności napraw jest do wymiany po 2-3 latach, bo okazało się, że mieszanka asfaltowa była chrzczona.
Czasami firmy, które wygrywają przetargi bo jakichś śmiesznych cenach nie uzyskują dopłat i plajtują nadzwyczajniej w świecie. A podwykonawcom zapłacić trzeba, uruchomić procedury wyrzucające daną firmę z budowy trzeba, zabezpieczyć dane będące w budowie odcinki trzeba, wreszcie rozpisać nowy przetarg tez trzeba. Za tym wszystkim idą horrendalne koszty. Jeżeli procedura przetargowa byłaby w pełni jasna, cena nie byłaby nadrzędnym kryterium przy wyborze wykonawcy, to mielibyśmy autostrady wykonane solidnie i na pewno taniej niż teraz. Jest jeszcze jedna sprawa - rozczłonkowanie budów na malutkie kawałeczki i powierzanie tych kawałeczków innym konsorcjom. Wiadomo, że jedna firma nie ogarnie całej budowy pięciuset kilometrowej autostrady, ale dzielenie odcinka A4 Kraków-Rzeszów na bodajże siedem czy osiem odcinków i uruchamianie przetargów na każdy z nich to moim zdaniem nienajlepszy pomysł.
Wszystko dałoby się ogarnąć lepiej. Tak to mamy
never ending story na A4, A2, A1, które ponoć miały być w całości gotowe na Ojro
