emj10 napisał(a):
|
Doskonale do tego stanu rzeczy pasują moje pierwsze komentarze w tym temacie mówiące o tym, że jest to zdarzenie nie do wyjaśnienia tj. katastrofa Sikorskiego, czy zabójstwo JFK.
|
Jest to w chwili obecnej zdarzenie
trudne do wyjaśnienia, co wynika nie z samej istoty zaistnienia tego wypadku, tylko ze sposobu prowadzenia śledztwa przez stronę polską i ogólnego podejścia naszego rządu do tej kwestii. Jeżeli badanie wraku ograniczyło się w przypadku komisji Millera do "oglądania wraku" i wykonania paru zdjęć, nie wykonano inwentaryzacji szczątków samolotu w celu rekonstrukcji zdarzeń, nie zbadano wraku pod kątem potencjalnej awarii, nie zbadano wraku i miejsca katastrofy na obecność materiałów wybuchowych, nie uczestniczono przy sekcjach zwłok ofiar itp. to o czym my mówimy?
To to samo, co policjant który wpadł tylko na chwilę na miejsce zbrodni, gdzie od kilku godzin każdy już chodzi i depcze zacierając ślady, policjant bez możliwości (i chęci?) dokładnych oględzin, nie majacy okazji pobrania odcisków palców, nie uczestniczący w sekcji zwłok, mający tylko kilka zdjęć wrzuconych przez fotoreportera na stronie internetowej itp. Czy taka zbrodnia jest do wyjaśnienia? Owszem, pod warunkiem że policjant będzie miał szansę i chęci by to śledztwo poprowadzić zgodnie z procedurami. Jezeli nie ma takiej szansy, bo ktoś mu coś zabrania, to od czegoś ma swoje szefostwo i jego potencjalne wsparcie. W przypadku Smoleńska takim policjantem była "robiąca swoje" (czyli niewiele) komisja Millera i prokuratura, a szefostwem rząd wielokrotnie zapewniający nas o znakomitej współpracy z Rosjanami, i pełnej profesjonalce włącznie z przekopywaniem ziemi na metr i badaniem genetycznym każdego szczątka ciała. Jak było naprawdę chyba wiesz.
Nie wierzę, że Rosjan nie dało się docisnąć w pierwszych godzinach/dniach po katastrofie, by uzyskać możliwość wspólnego śledztwa, a także zabezpieczenia miejsca katastrofy. Trzeba pamiętać o olbrzymim zainteresowaniu opini światowej katastrofą, co mogło się wiązać z wielkim skandalem i podejrzeniem o matactwo - gdyby Rosjanie odmawiali. Była także deklaracja Miedwiediewa co do wspólnego śledztwa.
Niestety do Smoleńska wybrała się ekipa której jedynym marzeniem było zdążenie na miejsce katastrofy przed Kaczyńskim, oraz Donald Tusk, płaczący prawie na ramionach Putina. I to wszystko na co tych ludzi było stać. Nie potrafili nawet zadbać o "wieczne odpoczywanie" ofiar, nie przerywane ekshumacjami związanymi z pomyłkami oraz dochówkami. Totalny wstyd i kompromitacja.