kuba.j.g. napisał(a):

W Gazecie Polskiej stało równiez, że zaraz po katastrofie jeden z oficerów BOR, który był na pokladzie samolotu dzwonił do zony i mówił przez telefon, że dzieja sie straszne rzeczy, ze dobijaja rannych itd. Oczywiście żona tegoz oficera zaprzeczyła tym "informacjom" ze łzami w oczych...no ale ja pewnie przekupił Tusk za grube siano.
Laboratorium wykonujące badania pod katem obecności mat. wybuchowych bada aktualnie ok 250 próbek...wiec nie buta i parasolke...ale "niezalezne media" o takich rzeczach nie informuja, aby nie zaciemniac obrazu i nie wprowadzać niepotrzebnego zametu w szeregi "wierzacych"
PS uderzajaca jest Wasza wiara, ze Rydzyk, Sakiewicz was "informuja" a reszta mediów wszystkich tylko oszukuje...no ale Sakiewicz na głównej stronie ma " My informujemy, Oni kłamia"...to wiele tlumaczy.
|
I jak dziecku trzeba ci tłumaczyć wszystkie fakty. Po katastrofie wykonano wiele połączeń z telefonów ofiar - w tym z telefonu prezydenta Kaczyńskiego- zresztą niedawno prokuratura kolejny raz wystapiła do Rosjan o bilingi połączeń po katastrofie z tego telefonu. Z telefonu jednego z Borowców też dzwoniono i nie do żony tylko odebrał ktorys ze znajomych, był też telefon któregoś z polityków ale to już w trakcie katastrofy do żony która usłyszala tylko trzaski w słuchawce i mówiła o tym bodajże w filmie "Mgła".Ponadto ruscy ukradli jeszcze karty kredytowe Przewoźnika i wyplacali z nich kasę.
Komisja Millera swoja tezę o braku wybuchów i ewentualnym zamachu podważyła w oparciu o badanie parasolki , banknotow i buta ! A Lasek w National Geografic wprost mówi że badania pirotechniczne zostały wykonane zaraz po katastrofie łgał jak pies bo sam piszesz że badania "się robią" dopiero !O tym zresztą badaniu 250 próbek - już się kompromituj - po blisko 3 latach zaczeli badac próbki przy okazji " nie twierdząc że nie ma tam materiałów wybuchowych ale twierdząc że nie stwierdzono tam materialów wybuchowych mimo ze czytniki wskazały TNT"

Dno dna i pół metra mułu