kuba.j.g. napisał(a):

Pytanie brzmi...czy piloci w tym własnie momencie nie popełnili przypadkiem błedu? Czy przez 5 sekund samolot znizył sie do wysokosci tych paru metrów na których wyrznał w brzoze? OK ja sobie przeanalizuje jeszcze raz stenogram.
Nie zgadza sie tyle, że samolot znalazł sie tuz nad ziemia i nie bez przyczyny...ktos nim sterował tak? Wiec skad on sie tam wzioł? Ktos go tam sprowadził! Piloci wyłaczyli autopilota ale samolot nie uderzył w brzoze na 80-ciu metrach. To co piszesz to prawda ale co z tego wynika? Bomba? Zamach? Banka helowa? Czy moze jednak bład pilota i tych buraków w wieży?
|
Kubuś wpuść do pustki między uszami, że samolot nie uderzył w brzozę, bo tuż za brzozą rosną dwa, trzy razy większe od brzozy drzewa i nie ma na nich nawet draśnięcia. Logika Kubuś się kłania.
Błąd pilotów mógł polegać jedynie na tym ze zaufali pokładowym urządzeniom samolotu, który odbył remont u naszego "zaprzyjaźnionego" sąsiada. Zamiast od razu odchodzić ręcznie. Trudno jednak mieć do nich o to pretensje skoro nawet dzisiaj znajdują się indywidua które "nie mają powodu nie ufać".
Wyjaśnij może lepiej dlaczego komputer przestał działać jeszcze w powietrzu, a nie rozmywaj tematu.