|
Wychowanek czy nie wychowanek, co za różnica. Zobaczcie na współczesną piłkę, kluby, w których wychowankowie stanowią o ich sile można policzyć na palcach jednej ręki, a i wtedy traktuje się to jako swoistego rodzaju fenomen, który każdy chce "dotknąć" i obejrzeć z bliska. Liczą się umiejętności i charakter. A to czy jest z Bangladeszu czy ze szkółki Wisly ma znaczenie drugorzędne (oczywiście przy podobnych umiejętnościach takiej dwójki zawsze należy wybrać wychowanka - taniej. A taka akademia ma służyć głównie minimalizacji kosztów). Ważne, aby grał dobrze w piłke i prowadził Wisłe do sukcesów.
|