|
Przecież lądując nie leci się cały czas w dół. Ostatnia faza odbywa się raczej pod małym kątem.
Czasem jest tak, że turbulencje są większe i jakby pilot przedłużał ostatnią fazę lotu (na Okęciu odczuwam już z praktyki kiedy są większe problemy, a kiedy ich nie ma), a czasem jest tak, że podejście do lądowania jest lajtowe i wtedy schodzi się ostrzej i dopiero w ostatniej fazie następuje wyhamowanie prędkości.
Ostatnio edytowane przez emj10 : 01.02.2013 o godz. 14:11.
|