|
Nabyłem kolejną praktyczną umiejętność (po przeżyciu dachowania w lesie) jaką jest "przyjemność" odejścia na drugi krąg, która pozwala mi na chwilę pojawić się w gronie "smoleńskich ekspertów".
Nie będę wdawał się w szczegóły, ani sprawy techniczne, bo na nich się nie znam, ani nie są one tutaj potrzebne. Wspomnę natomiast w punktach jak wygląda taka sytuacja.
1. Normalne obniżanie pułapu do podejścia do lądowania (widoczne światła miasta).
2. Podejście do lądowania i związane z tym charakterystyczne zachowanie silników i lekkie turbulencje.
3. Nagle przy przybliżaniu się do ziemi wyrównanie lotu (równolegle do ziemi)
4. Następnie słychać ryk silników i samolot zaczyna unosić się do góry niczym przy starcie (gazety i książki wypadają z rąk)
5. Samolot robi kilkuminutowe okrążenie i lotniska i na nowo schodzi w dół.
6. Następuje lądowanie. Tym razem skuteczne (nie ukrywam stracha mieli wszyscy, włącznie ze stewardami)
7. Na lotnisku czeka kilka samochodów zabezpieczenia lotniska.
Fino!
Ostatnio edytowane przez emj10 : 31.01.2013 o godz. 20:14.
|