wolfy napisał(a):

|
Uran235 - przyznasz jednak, że to co opisałeś brzmi nienormalnie, prawda? Mamy podgrzewanie, ale go nie włączamy, przez co niszczymy murawę, no i w zimę de facto nie da się grać. Czyli typowo polski absurd - wymagamy w licencjach podgrzewanej murawy, jasne, ale nikt jej włączać nie będzie, bo to kosztuje.
|
Oczywiście, że to głupie. Powiem nawet więcej, komisja licencyjna powinna wymagać podgrzewania murawy w jakimś wyznaczonym okresie w trakcie sezonu. Wyrywkowe kontrole, raport na zakończenie sezonu i jeśli są nieprawidłowości, to brak licencji w następnym sezonie. Bo ja mam dość oglądania rundy wiosennej na zrytych kartofliskach. Odpierając zarzuty na zapas. Tak wolę, żeby kluby nie miały kasy na kontrakty dla Boninów i Zahorskich, ale za tożeby tych kilku młodych utalentowanych chłopaków mogło kopać bez obawy o własne zdrowie i bez przeświadczenia, że ich umiejętności są tulko skromnym dodatkiem do sumy przypadku.
Natomiast w tym wątku pojawiły się wypowiedzi, że tylko my zawsze garbaci, tylko my z nogą krzywą. Z tym się nie mogę zgodzić, bo to cała liga ma z tym problem.
Lukasz napisał(a):

|
Rozgrzewanie murawy trwa ok 2 tygodnie (sic!). Przed meczem ze standardem rozgrzewaliśmy ją 3 tygodnie. Sama murawa nie niszczy się w zimie jeśli nie ma mocnych mrozów, a jeśli nawet są ale jest pokryta śniegiem to też ma się dobrze. Najgorzej jak są roztopy a potem mróz chwyta.
|
wolfy napisał(a):

|
Opisałeś właśnie tegoroczną zimę, w szczególności ostatnie dwa tygodnie.
|
Opisał prawie każdą zimę. Nieważne, czy śniegi zalegają w grudniu, styczniu, czy lutym. Zimą następuje coś takiego jak wystudzenie i zamrzanie ziemi. Jak przychodzą mrozy, wszelka wilgoć w niej zawrta zamarza i przez długi czas ogranicza w olbrzymim stopniu chłonność gleby. Ale problemem nie jest sam mróz. Problemem są opady. Jak ziemia poniżej jest przemarznięta, to czy to deszcz, czy to woda z roztopów, nie tylko nie może wsiąknąć w ziemię, ale przede wszystkim nie może dotrzeć do instalacji drenującej. I stoi. I wierzchnia warstwa gleby rozmięka, a trawa stojąc w wodzie słabnie. A jak złapie to mróz, to jest jeszcze gorzej. Efekt końcowy - wierzchnia warstwa murawy traci powiązanie z dolną, i dopóki trawa się nie wzmocni, nawet jeśli nie będzie padać, nie będzie mrozów i wszystko wyschnie, trawa i tak będzie podatna na zniszczenia w pierwszych tygodniach.
Rozgrzewanie murawy trwa 2 tygodnie, ale nie naprawi szkód wyrządzonych poprzez wodę z roztopów, która nie miała gdzie uciec, bo murawa była zmarznięta. Tymczasem w Polsce normą jest trzymanie zwałów śniegu na boisku.