domin_czyzyny napisał(a):

Ja latami stosunkowo często, i zdarzało sie nie raz, ze lądowanie od razu nastepowalo na innym lotnisku lub nawet samolot wracał na lotnisko skąd wyleciał. Zdarzyło mi sie tez, ze lot był odwołany, bo lotnisko docelowe było niedostępne, ze względu na pogodę.
A co do Twojego przypadku to moze minima danego lotniska nie były przekroczone i dlatego pilot próbował podejścia. Ale nie chcąc ryzykować i tak poleciał wtedy gdzie indziej.
Powiedzmy sobie prawdę minima lotnisk cywilnych w Pyrzowicach czy Balicach i tak są większe niż nad pastwiskiem i stodoła w Smolensku. Tutaj piloci powinni zdawać sobie sprawę, ze nie mogą zejść nawet metr poniżej tego minima.
Oczywiście, gdyby pilotom wtedy pomogły służby i kontrolerzy w Rosji to tragedii by pewnie nie było...
|
Ja nie mam zamiaru dyskutować z tym czy piloci "powinni zdawać sobie sprawę", bo nie jestem pilotem. Jeśli podjęli decyzję o próbnym podejściu widocznie widzieli szansę na bezpieczne lądowanie (rozróżnijmy też lot cywilny od wojskowego - z tego co obiło mi się o uszy piloci wojskowi wg przepisów niezależnie od warunków mogą próbne podejście wykonać). Nie złamano tu procedur, nie róbmy z naszych pilotów wariatów i "kamikadze" (a podjęto takie próby rzucając wstawki typu "tak lądują debeściaki"...).