serek.c2 napisał(a):

|
Z całym szacunkiem - uważasz, że piloci bez sprawdzenia warunków do lądowania na wcześniej zaplanowanym do tego celu lotnisku mieli po prostu lecieć gdzie indziej? Nigdy nie leciałeś samolotem? Przepraszam, że będzie teraz bardzo łopatologicznie - szczególnie często nie latam, jednak parę lat temu wracając z wakacji miałem lądować w Katowicach. Mgła była spora, piloci bodajże dwukrotnie wykonali próbne podejście i zdecydowano o lądowaniu w Krakowie. Dlaczego oni w ogóle wylecieli do Katowic? A jeśli już wylecieli to dlaczego nie lecieli od razu do Krakowa? Kolego - to normalna procedura. Pilot leci nad zaplanowane lotnisko, sprawdza warunki (m.in. poprzez próbne podejście...) i ocenia czy może lądować czy lecieć nad lotnisko "zapasowe".
|
Ja latami stosunkowo często, i zdarzało sie nie raz, ze lądowanie od razu nastepowalo na innym lotnisku lub nawet samolot wracał na lotnisko skąd wyleciał. Zdarzyło mi sie tez, ze lot był odwołany, bo lotnisko docelowe było niedostępne, ze względu na pogodę.
A co do Twojego przypadku to moze minima danego lotniska nie były przekroczone i dlatego pilot próbował podejścia. Ale nie chcąc ryzykować i tak poleciał wtedy gdzie indziej.
Powiedzmy sobie prawdę minima lotnisk cywilnych w Pyrzowicach czy Balicach i tak są mniejsze niż nad pastwiskiem i stodoła w Smolensku. Tutaj piloci powinni zdawać sobie sprawę, ze nie mogą zejść nawet metr poniżej tego minima.
Oczywiście, gdyby pilotom wtedy pomogły służby i kontrolerzy w Rosji to tragedii by pewnie nie było...