Nie śledziłem sprawy śledztwa zbyt dokładnie i dlatego mam pytanie, czy podczas wizyty Tuska w Smoleńsku w dniu 07.04.2010 ( zdjecia ponizej) tj na 3 dni przed wizytą Kaczyńskiego, Tupolew Tuska był uważany za samolot wojskowy, gdyż świadczą o tym urządzenia, specjalnie sprowadzone na lotnisko w Smoleńsku w celu bezpiecznego lądowania Tuska, które potem zdemontowano przed wizytą Kaczyńskiego, traktując jego samolot za cywilny ? Czy takie rozróżnienie tych dwóch wizyt i tego samego samolotu raz za wojskowy z premierem a drugi za cywilny z prezydentem kraju, tłumaczy konieczność zdemontowania tego specjalnego wyposażenia technicznej obsługi lotniska i to w przeciągu raptem 3 dni różnicy między tymi dwoma wizytami i lotami ? Bo nie ma tu znaczenia, ktorą wizytę Putin zaszczycił swoją obecnością, a której nie. Obydwie wizyty były oficjalne i powinny mieć jednakowy statut oraz obsługę lotniczą. Nie szukam tutaj spisków i zamachów, tylko nie mogę pojąć, jak ten kraj i jego naród mógł tak nisko upaść, żeby tolerować i jeszcze popierać taką politykę i rządzenie ? Gdzie tu wspólny i nadrzędny interes kraju ? Gdzie tu konstytucyjna odpowiedzialność za państwo ? Gdzie tu wreszcie zdrowy rozsądek i szacunek do pieniądza, aby organizować dwie wizyty ? Gdzie tu jakikolwiek sens ? Musiałbym być pijany, żebym głosował na takich polityków, a tu naród w ślad za politykami PoPisuje się w wyborach w tymm samym stylu na śmierć i życie, zamiast zbojkotować ciąg dalszy takiej szkodliwej nienawiści i oczyścić kraj z szykowanej mu niechybnie zguby.
Nie będę cytował swoich wypowiedzi z tematu politycznego tuż po katastrofie w 2010 roku, gdzie napisałem, że śledztwo wykaże wzajemne obwinianie się stron, albo winą pilotów, albo winą obsługi lotniska ( pseudo wieży kontrolnej), co było oczywiste od samego początku. Jednak po czasie widać, że zarówno jedni, jak drudzy byli jednakowo zostawieni na pastwę losu, przez swoje strony odpowiedzialne za ich prawidłowe funkcjonowanie czy bezpieczeństwo . Tusk i jego odpowiedzialne ministerstwa, jak i zwierzchnicy pseudo wieży koontrolnej w Smoleńsku, aż po Putina, uznały wizytę Prezydenta RP za zbędną i niepożądaną w Smoleńsku i stronę technicznego zabezpieczenia lotu i lotniska, potraktowały po macoszemu, jako cywilny i prywatny wypad Prezydenta RP na własną rękę, czego jawnym kuszeniem losu, było zdemontowanie sprzętu sprowadzonego w celu bezpieczeństwa lądowania samolotu Tuska, ale po raptem 3 dniach - Kaczyńskiego już nie.
Nienawiść i walka polityczna, weszły już na tor samodestrukcji Polski, gdzie śmierć jednostek, choćby najwybitniejszych w tym kraju, nie ma już znaczenia. Nie dziwi mnie, że Polski nie było prawie 200 lat na mapach europy i świata. Nienawiść i samodestrukcja osiągnęly obecnie ten sam poziom, co wtedy, gdy naród pozwalał się sklócać na śmierć i rozgrywać sprawę państwa polskiego przez obce interesy na swoją niekorzyść. Finansowe imperia medialne ( propagandowe) reprezentujące w Polsce media niemieckie, izraelskie czy rosyjskie dokonały przy wspólpracy polskich pożytecznych idiotów, z elit czy tłumu, tak trwałego podziału narodu, że jedni z drugimi, nie potrafią już żyć w tym samym kraju. Brakuje tylko hasła wyborczego, o koniecznosci eksterminacjii czy to pisowców, platfusów czy innych rózowych, aby w czyn poszły kosy i mołotowy - sąsiada na sąsiada. Przy tak intensywnym praniu muzgów w mediach, gdzie polityka dominuje już w każdym medium i jego wszystkich programach czy stronach, poziom agresji politycznej jest wręcz atomowy.
Wybory wykazują , że różnice procentowe nie są drastyczne i można rzec, iż kraj podzielił się na dwie połowy. Z PoPisu pozostało pytanie, nawet nie czy, ale kiedy i jak unicestwić na wieki, najlepiej na śmierć tą drugą połowę, przy czym zawziętość i PoPisy jednych i drugich wynoszą także w okolicach 50/50 %. Kraj tonie w długach i bezrobociu, gdzie ponad 30 % ludzi szuka pracy i domu poza Polską, a obcy magicy od propagandy potrafili to przykryć i wyciszyć instynkt samozachowawczy narodu polskiego do poziomu - bij, zabij sąsiada za poglądy polityczne czy religijne, dla lepszego jutra, mimo iż dziś nie masz nic. Nobel dla jednych i psychiatryk dla drugich, same się tu nasuwają.
Żalość i wspólczucie, to jedyne uczucia, jakimi postrzegają nas inne narody, ogladając film " śmierć prezydenta". Nasz własny minister w tym filmie, wypowiada się o Katyniu, jako o morderstwie a nie ludobujstwie i niech to podsumuje Polski honor, godność i pamięć, podlewaną siuśkami innego polskiego prezydenta w Katyniu, tego pijanego. Jak tu szanować naród polski, jeśli on sam się nie szanuje, zezwalając politykom na rzeczy niedorzeczne z punktu interesu kraju i jego obywateli..