Wyświetl pojedynczy post
Worcester
Senior Member
 
Od: 03.2007
Skąd: z trybun

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#20965
Stary 28.01.2013, 17:28
Cytat:
Co do cytatu z JK - widzisz trudno mi się odgryźć podobnym z prostego powodu . Ani Winnicki ani Kowalski nie mieli zbyt wielu okazji zdobywać poparcia wśród liczniejszej społeczności i nie musieli wchodzić w kompromisy aby ugrać kilka punktów więcej .Mogą więc jechać na opinii bezkompromisowych i ideowych i zbierać osoby zniechęcone do obecnych polityków.Chyba że twierdzisz że ten ruch (teoretyzujemy że będzie partią na którą zdeklarowałes się oddać glos) nie będzie zabiegala o szerszy elektorat i nie będzie chciała rządzić (do czego potrzebne sa koalicje) Wiesz chyba kiedy bańka mydlana pryska?
Spudłowałeś po całej lini. Przecież to JK kreuje się na ideowca i człowieka bezkompromisowego - swego rodzaju odnowiciela. I nie mów mi, że jest inaczej. Dlatego mam prawo od niego wymagać żeby był "sztywny". A ten podjazd pod komuchów to było sprzedanie tych ideii. Dla kilku procent głosów.
A wiesz dlaczego on to powiedział?
Bo tak jak pisałem w PiSie brak pracy u podstaw. Zamiast "wyrywać" głosy czerwonym należy zaktywizować społeczeństwo, aby udało się do urn. Wiesz jaka jest największa partia w Polsce? Nie PO. Również nie PiS. Największą partią w Polsce jest tych 60% niezdecydowanych. Tych, którzy podczas wyborów zostają w domu. Większość polityków tego nie rozumie, dlatego kilka dni przed wyborami próbuje śmiesznymi zagrywkami podebrać głosy konkurencji, jednocześnie wystawiając się na śmieszność. JK wykonał taki manewr bo pokpił pracę u podstaw.
RN odwołuje się właśnie do tych 60% obywateli. Wyciąga do nich dłoń. Aktywizuje. I jest to zgodne z myślą Dmowskiego, który tych biernych określał "żywiołem". Sam Dmowski powiedział: Wierzę w Polskę dopóty, dopóki są w niej analfabeci. Analfabetami nazwał te niziny, które polityką i ojczyzną nie interesują się. Dzisiaj to jest 60% obywateli. A wśród nich wielu, jak to często określa się -"lemingów". Tylko judzeniem i rzucaniem obelg tego rodzaju nic nikt nie wskóra.
Dziś mamy sytuację, w której jedni (PO) to prawdziwi europejczycy i postępowcy (i oczywiście nikt poza nimi), natomiast drudzy to prawdziwi Polacy, patrioci i spadkobiercy II RP (PiS). I tak gnoją się nawzajem. Ale co tam, ważne że gnoją się przy korycie, bo brzuchy pełne.
Kaczyńkiemu gdyby tak bardzo na Polsce zależało, to zmieniłby swoją retorykę i wyciągnął rękę do największej polskiej parti. Partii Ludzi Niezdecydowanych.

Żeby nie było, że jestem gołosłowny. Mieszkam 6km pod Krakowem. Gmina bezpośrednio sąsiadująca z Gminą Kraków. Liczba mieszkańców: 20 tys. Dwa tygodnie przed wyborami objechałem dwukrotnie z bratem oraz kolegą gminę (wszyscy zagłosowaliśmy na KNP) i rozplakatowaliśmy wszystkie wioski. Mam znajomego z PiSu i pytałem, czemu plakatów z tej partii tak mało, czemu on nie rozwiesza, skoro popiera tę partię. W ramach odpowiedzi usłyszałem milczenie. Dlatego, że PiS potrzebny był tylko dlatego, aby dostać się do Rady Gminy. Przepraszam, logo PiSu. Efekt był taki, że wybory w gminie wygrało PiS (to już tradycja tutaj), przed PO i RPP. Czwarte miejsce KNP z procentem gwarantującym wejście do sejmu. A dodam, że jest to gmina wiejska.
Da się? Teraz już wszyscy znajomi popierają RN i powtórzymy manewr przed kolejnymi wyborami, jeśli oczywiście RN wystartuje
.
Cytat:
zważ na to że o ile program zaciąga socjalem to w latach 2005-2007 wiecej było polityki lberalnej (obniżek podatków PIT, składek rentowych) i szerokich planow rozwoju (Dolina Krzemowa, gazoprt) niż tych socjalnych dodatków (samo becikowe)
Tutaj pełna zgoda. Zresztą becikowe to nie tylko sprawka PiSu, bo PO też dołożyła do tego swoją rękę, więc również ich obwiniam.
Debata nt, służby zdrowia nie powinna przebiegać pod hasłem:" Jak uzdrowić", tylko "Kiedy i jak sprywatyzować". I to byłoby konkretne założenie, nad którym można dyskutować.


Cytat:
W którym poważnym kraju zastosowany został model austiacjkiej szkoly ekonomii i gdzie został sprawdzony z sukcesem?Dziękuje
Odpowiem tak: Ronald Reagan i Margaret Thatcher. To głównie monetaryzm, ale jego założenia pokrywają sie z austriacką szkołą ekonomii.
Dziękuję.

Cytat:
W tzw. publicznym dyskursie jakoś łatwo przyjęło się ostatnio, że jedyną prawicą parlamentarną jest Prawo i Sprawiedliwość. W takim razie czym jest Platforma Obywatelska?

Czy ktoś pamięta jeszcze w ogóle PO-PiS? Czy ktoś w ogóle jeszcze pamięta w jaki sposób zostały wówczas rozbudzone, a chwilę później pogrzebane nadzieje milionów Polaków, że oto uda się stworzyć rząd prawicowy „ponad podziałami”? Czy w roku 2005 ktokolwiek odbierał Platformę Obywatelską jako partię lewicową, której celem jest liberalizm obyczajowy, a nie gospodarczy? Dziś Platforma nie ma nic wspólnego z tą partią na jaką kreowała się przed rokiem 2005. Politycy PO dokonali w kilka lat niebywałej wolty. Są jednak na tyle skuteczni, że nadal udają partię wolnościową, nastawioną na gospodarkę, a jednocześnie politycy ci rozbudowują struktury biurokratyczne, zadłużają kraj na pokolenia i duszą przy tym podatkami miliony Polaków, wypędzając wielu z nich w poszukiwaniu chleba na emigrację, albo popychając w szarą strefę, albo wyrzucając na bezrobocie. Jednocześnie ci sami politycy są wiernopoddańczy wobec polityków zachodu, wobec interesów największych państw Unii Europejskiej i stolicę swojego kraju widzą już nawet nie w Brukseli, ale w Berlinie.

I w takiej sytuacji słyszę, że Ruch Narodowy dzieli prawicę. Na początku takie głosy dały się słyszeć u prawicy pozaparlamentarnej, wśród kanapowych partyjek i ich sympatyków: „A nie można to razem?”, „Po co dzielić skoro jest np. Kongres Nowej Prawicy?”. Teraz - kiedy okazało się, że w pierwszym i jednym sondażu już 5% zadeklarowało, że w wyborach oddałoby głos na koalicję MW-ONR, a kolejne 11% rozważyłoby taką możliwość - podobne głosy słychać od polityków i sympatyków PiS, a także ze strony sympatyzujących z PiS publicystów. Jakoś nikt z tych obrońców zachowania jedności na prawicy nie zauważył, że to nie animatorzy ruchu narodowego, jak ładnie określił ich w sobotnim wydaniu „Rzeczpospolitej” Wojciech Wybranowski w artykule „Narodowcy łączą siły”, przyjmują postawę niechętną wobec różnego rodzaju partyjnych i pozapartyjnych liderów, którzy mienią się prawicą. Nikt z tych obrońców nie chce widzieć, że jak tylko owym prawicowym liderom nie udaje się zaprząc narodowców do swego zaprzęgu czy też nie udaje im się narodowców skanalizować przystępują do ataku, podejmują różnego rodzaju próby zdyskredytowania całego Ruchu. I to dotyczy również największej partii opozycyjnej, której szefostwo rodzący się Ruch Narodowy potraktowało jako zagrożenie dla swoich interesów. Najpierw w sposób niewybredny narodowców zaatakował wiceprezes PiS, a jakiś czas później w podobnym stylu dokonał tego ataku sam prezes Prawa i Sprawiedliwości. Ale to przecież dla PiS nic nowego. Tak działa ta partia od lat. Spójrzmy choćby na to w jaki sposób byli traktowani przez PiS niezależni dziennikarze (dziś Prawo i Sprawiedliwość ustawia się po stronie obrońców wolnych mediów). Tak w swoje książce „Myśli nowoczesnego endeka” opisuje to Rafał Ziemkiewicz:

Spaczone podejście do mediów przyczyniło się do przegrania przez PiS szansy na wielką zmianę Polski w połowie minionej dekady. Zamiast pozwolić działać w mediach ludziom przejętym tymi samymi zasadami, które głosili Kaczyńscy, ale politycznie od nich niezależnym, jak Wildstein, PiS wedle archaicznego wyobrażenia o sprawowaniu kierowniczej roli postawiło w mediach na swoich „biernych, miernych, ale wiernych”. (…) Szczytem i zarazem żałosnym końcem urzędowania tej pisowskiej posłusznej miernoty w TVP było usunięcie z mediów publicznych ludzi takich, jak Tomasz Sakiewicz i Anita Gargas, z ich szczery, a nie taktyczny antykomunizm, bo partia akurat potrzebowała przed wyborami politycznego dilu z SLD.

Jakie jest PiS każdy widzi. Każdy kto chce widzieć. W zeszłotygodniowym wydaniu „Warszawskiej Gazety” w tekście „Długa droga przed nami Rodacy” Mirosław Kokoszkiewicz napisał:

Tu nie wystarczy jedna poważna opozycyjna partia, lecz wielki wspierający ją ogólnonarodowy patriotyczny zryw, zwłaszcza, że tak naprawdę nie wiemy, ilu za plecami Kaczyńskiego czai się kolejnych „Marcinkiewiczów”, „Miśków Kamińskich”, „Kluzik Rostkowskich”, „Poncyliuszy”, „Migalskich” czy „Kowali”.

Kokoszkiewicz wymienił różnych „Radków Zdradków”, czyli tych którzy zdradzili partię, ale przecież nie wiemy też, o czym już Mirosław Kokoszkiewicz nie wspomniał, ilu za plecami Kaczyńskiego czai się kolejnych „Lipców” czy „Kaczmarków”.

I dlatego ma rację Ziemkiewicz, kiedy we wspomnianej już książce pisze:

Nie uratuje nas żaden charyzmatyczny wódz i zbawca, żadna obca protekcja. Albo się zorganizujemy i uratujemy sami, albo własnymi siłami wymusimy na elitach, by się kierowały interesem wspólnoty, a nie końcem własnego nosa – albo po raz kolejny w naszej historii szlag nas trafi.

Właśnie taka idea, taka prosta recepta, przyświeca tworzeniu Ruchu Narodowego. Nie możemy oglądać się na jednego czy drugiego lidera, na jedną czy drugą partię z nadzieją, że być może tym razem uda nam się podczas wyborów postawić krzyżyki w odpowiednim miejscu i tym razem ci, których wybierzemy być może nas nie oszukają, nie oszwabią, nie wydrenują nam kieszeni. Tu trzeba czegoś więcej. Nie tylko owego „ogólnonarodowego patriotycznego zrywu” o którym pisze Kokoszkiewicz. Taki zryw był po katastrofie smoleńskiej. I ten zryw został skanalizowany nie przez wraże media, ale przez PiS, które skutecznie zniechęciło do działania tysiące ludzi, którzy chcieli działać, ale którzy dla działaczy PiS byli po prostu konkurencją. Wielu z tych ludzi dzisiaj właśnie w Ruchu Narodowym widzi nadzieję, ale dostrzegać ją zaczyna również coraz więcej tych, którzy dali się uwieść Platformie Obywatelskiej, która na hasłach budowy nowoczesnego państwa zwiodła miliony Polaków. Ruch Narodowy nie dzieli żadnej prawicy, bo ta, mając na myśli byty partyjne, jest już od dawna skłócona i podzielona. Ruch Narodowy jest alternatywą dla tych wszystkich, którzy nie chcą patrzeć na Polskę tylko poprzez interes partyjny, tylko poprzez interes „elit”, które wyzyskują lub pozwalają wyzyskiwać własny kraj i naród. I właśnie takich Polaków Ruch Narodowy ze sobą łączy.

(tekst przygotowany do nr 2 miesięcznika „Liberum Veto”
Ostatnio edytowane przez Worcester : 28.01.2013 o godz. 17:52.
"O, jakże szybko nastrój prysnął wzniosły!
Albowiem w kraju tym zaczarowanym,
gdzie — jak w złej bajce — ludźmi rządzą osły,
jakież tu mogą być właściwie zmiany?
Tu tylko szpiclom coraz większe uszy
rosną, milicji — coraz dłuższe pałki,
i coraz bardziej pustka rośnie w duszy,
i coraz bardziej mózg się staje miałki.
Tu tylko może prosperować gnida,
cwaniak i k...a, łotr i donosiciel ."
Janusz Szpotański