Cytat:
|
Wiesz tylko sprawa idzie o to że jego wielu uczestników (chodzi o zwolenników Piłsudskiego , kluby Gazety Polskiej i innych) zostało postawionych w sytuacji niedookreślonej. Nawet jeśli zmiana trasy była spowodowana Komuchowskim to wystarczyło przez głośniki to powiedzieć i w geście dobrej woli zaintonować kilka okrzyków na cześć Pilsudskiego , Paderewskiego czy Kofrafntego. Tego nie było i trudno sie było oprzeć wrażeniu że nie było to celowe przynajmniej tak zostało odebrane. Osobiście uważam że był to taki mały odwet za niedopuszczenie Winnickiego do przemówień na sierpniowym marszu w Warszawie w obronie radia Maryja.
|
Okrzyków na cześć Piłsudskiego nie było też rok temu, a i zapewne na wcześniejszych marszach. także dlaczego także mówienie, że nie intonowanie ich na ostatnim marszu było czyjąś złą wolą jest bezpodstawne.
Cytat:
|
To bardzo optymistyczny wariant gdyz osobiście obstawiam że nieprzekroczą 500-800 tyś wyborców bo na tyle maksymalnie oceniam ruch narodowy + kiboli w Polsce. Jaki efekt ? PIS będzie miał z 25% bez szans na władze, ewentualny Ruch Narodowy będzie walczył z Palikotami o 4-5 silę w parlamencie a władze będzie dzierżył przez koljeene lata układ PO,.PSL,SLD i Palikoty na miejscu Tuska trzymałbym kciuki za Winnickiego
|
A co da PiSowi 30% głosów? Parę stołków więcej? Upatrywanie nadziei w PiSie to błędne koło Ta partia się skończyła, zatrzymała i już nie ma szans w takiej postaci wejść na wyższy pułap. Potrzeba im rewolucji, nowego pomysłu, swieżej krwi, czegoś co pozwoli Polakom uwierzyć na nowo w te partię. Co oczywiście nie oznacza, że są nieprzydatni dla nas, bo w kwestii światopoglądowej (chrześcijaństwo, zdanie na temat in vitro, aborcji, eutanazji, pederastów) idą dobrą drogą i mogliby się z RN zgadzać. Także bez sensem jest zwalczanie siebie na wzajem, skoro jakaś nić porozumienia występuje. Niech to będzie konkurowanie na zdrowych zasadach a nie, że my albo wy. Dajmy szansę RN, nie skreślając ich na starcie i może to będzie twór, który ten wyższy pułap osiągnie. A może scenariusz będzie taki, że przy PiSie pozostanie 25% elektoratu, a część niezdecydowanych albo glosujących na mniejsze zło (PO), czy tych, którzy mieli nadzieję na zmiany - dokopanie Tuskowi (glosujących na RPP - oczywiście to najgłupszy elektorat, który się daje nabierać na wojnę Palikot-Tusk, na hasełka typu legalizacja trawki - ale i tacy potrzebni. Jak ktoś jest głupi to niech chociaż przypadkowo odda głos na kogoś lepszego niż Palikot) zaglosuje na RN, który zdobyłby 15% głosów. To razem z PiS daje 40% czyli w pewnych kwestiach bardziej wymierną siłę niz obecny osamotniony PiS.
Nie wiem czy sobie zdajecie sprawę ale przed ustawą o związkach partnerskich uratowało nam dupę PO, a właściwie częśc jego zbuntowanych posłów. Gdyby ich było trochę mniej niż 46 to dziś żylibyśmy już w bardziej spedalonym kraju niż "wczoraj".
Podstawowy błąd jaki popełniamy to troska o partię, swój obóz a nie o Polskę jako całość. Ma być dobrze jak największej grupie ludzi a nie tylko tym z partii A albo B