Arapaho napisał(a):

Wiesz tylko sprawa idzie o to że jego wielu uczestników (chodzi o zwolenników Piłsudskiego , kluby Gazety Polskiej i innych) zostało postawionych w sytuacji niedookreślonej. Nawet jeśli zmiana trasy była spowodowana Komuchowskim to wystarczyło przez głośniki to powiedzieć i w geście dobrej woli zaintonować kilka okrzyków na cześć Pilsudskiego , Paderewskiego czy Kofrafntego. Tego nie było i trudno sie było oprzeć wrażeniu że nie było to celowe przynajmniej tak zostało odebrane. Osobiście uważam że był to taki mały odwet za niedopuszczenie Winnickiego do przemówień na sierpniowym marszu w Warszawie w obronie radia Maryja.
NIemniej na Ruch Narodowy trzeba patrzeć pozytywnie ale i realistycznie. Jeśli ma mieć wpływ na szersze spektrum ludzi niż obecni czonkowie plus kibice a chyba taki jest jego zamiar musi działać nadwyraz rozważnie i być jak nikt transparentnym aby uniknać jakichokliwej podejrzeń że ktoś z tyłu pociąga za sznurki . Wtedy w perspektywnie 10-15 lat pracą u podstaw ma szanse powrócić na miejsce które zajmował w XX leciu międzywojennym. Każdy Polak powinien sobie życzyć aby Polska miała w przyszłosci dwa patriotyczne obozy ; jeden piłsudczykowski , drugi narodowy kosztem obecnego podziału na prawicę i lewicę postkomunistyczną (jako że nie uważam PO za prawicę, żeby ktoś mi tu nie imputował )
Piszesz o hałasie - myślę (może się myle) że jest on spowodowany obawami że szczytne cele ruchu narodowego zostaną zniweczone przez zagrywki służb i nieodpowiedzialne zachowanie części obecnych przywódców RN przez ich niejasne powiązania z ludźmi post komuny . Jestem wręcz przekonany że do jako takich osób Winnickiego,Bosaka czy Kowalskiego wiele osób z szeregów obecnej prawicy sejmowej ma sporo sympatii ale muszą zrozumieć że w ich interesie jest dementowanie i faktyczne odcinanie się od osób które mimo że wpływowe mają przeszlośc niezbyt patriotyczną (wiesz o kim pisze) i pierwszemu wyciaganie ręki na zgodę jako bez wątpienia w tej chwili słabszej i mniej doświadczonej stronie .Jedno hasło : nie ma wrogów na prawicy- powinno być mottem
|
podpisuję się pod wszystkim, co piszesz. Motyw małego odwetu prawdopodobny - niestety, kopanie się po kostkach to standard. Motyw "troskliwego wujka" - póki co, MW wypięła się na przemożny parasol środowiska Nowego Ekranu i ciśnie sobie z PAXowskim Giertychem. Mocno odbiła od stereotypu subkultury i antysemickiego bajania bubla. Wg mnie działa dużo rozważniej niż to miało miejsce w latach 90 (przypomnę, że na ZCHN dali się złapać nawet tacy ludzie, jak Wasiutyński).
Jest w polityce dzisiejszej taka zasada, którą nazywam "gospodarowaniem kolorów". Zasada jest pokłosiem demokracji i systemu medialnego - żeby dotrzeć do jakiejś grupy społecznej, musisz się wyróżnić, pomalować siebie w jakieś mocne barwy, emocje.
Jeśli MW / ONR z konieczności będą chwytać się tylko niezadowolenia i agresji, to daleko nie zajadą. Najłatwiej być kontestatorem. Ale robią na prawicy coś ważnego, bo wiążą z nią poczucie siły, mentalność zwycięzców. To prosty zabieg ale daje oddech, daje młodym nadzieję. Żeby wyjść poza nadzieję i stać się czymś więcej niż ruch kontestatorów trzeba kadr. Do tego potrzeba liderów. Jedyne wyjście to "casus Wiplera" - przejście kilku młodszych działaczy, nawet niekoniecznie formalnie powiązanych z ruchem (ale wyznającym idee narodową), do czynnej polityki i wyrobienie sobie nazwiska, doswiadczenia, zdolności, zaplecza.
Szkoda, że tak to nie funkcjonuje po prawej stronie u nas.
Dopóki tak to nie zadziała, zostaniemy dalej z paletą do gospodarowania barw, każdy ze swoim kolorem, emocją, swoim panteonem herosów. Ponure to o tyle, że historia uczy a geopolityka mocno namsię uprościła - odpadły Kresy, o które tyle sporów toczyliśmy, mamy mocno homogeniczne - narodowe społeczeństwo, dość proporcjonalne granice (w tym morze) i dość regularne rozmieszczenie większych ośrodków.
Niestety mamy też służby i kastę jurgieltników w spadku po poprzednim półwieczu. Jeżeli sami nie zorganizujemy się - oddolnie - nikt i nic nam nie pomoże.