Czerwona sitwa dobrze się ma. Nad ich pochodzeniem "cicho sza". Pytań o to skąd się wzięli w mediach, czy dzięki własnej pracy i talentowi, czy jednak dzięki znajomościom i plecom rodziców tudzież familii zadawać nam nie wolno. Nie godzi się takie "grzebanie w życiorysach". A fuj

.
Ale po przeczytaniu książki Płużańskiego "Bestie", po przeczytaniu tegoż obrazoburczego artykułu czytelniejsze staje się chyba dla każdego, dlaczego choćby tak ciężko wyprodukować film o Żołnierzach Niezłomnych.