Wyświetl pojedynczy post
Worcester
Senior Member
 
Od: 03.2007
Skąd: z trybun

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#20809
Stary 20.01.2013, 03:25
Arapaho,
Twoj wpis idealnie obrazuje problem PiSu i Kaczyńskiego. JK uważa, że jego partia to jedyna alternatywa dla Tuska i jego kompanów. Tak samo uważasz Ty. Kaczyński niczego nie oferuje, nie chce przedstawić swojej wizji, mówi tylko:"głosujcie na mnie i moją partię, bo tylko my jesteśmy prawdziwymi Polakami". Chce przez to powiedzieć wyborcom:" Spójrzcie. Okradli was. To ci panowie w dobrze skrojonych garniturach. Ci od Tuska. Ale jestem ja i moja partia. Tylko my was możemy uratować". Według mnie JK uwierzył w to, że Polacy w trudnym momencie odwołają się do niego. Tak jak Tusk odwołał się do Polski "grillującej" w 2007 roku, strasząc jej przedstawicieli (dziś nazywanych lemingami) Kaczyńskim i Macierewiczem, czyli panami, którzy mogą czegoś wymagać, w sytuacji gdy większość chce "grillować" i konsumować.
Kaczyński gra va banq. Już nie interesuje go rząd mniejszościowy. Nie interesuje go również koalicja. Bo umówmy się, z kim ma ją zawrzeć? Jedynie z PSL, które ja określam jako partię "bagno". Ułożą się z każdym. Już pomijam ich elektorat, który głosuje jedynie dlatego, aby owi panowie bronili KRUSu, aż do swej politycznej śmierci. JK zrozumiał w 2007 roku, że aby rozbić "układ" musi posiadać pełnię władzy. Jednak ja nie wyobrażam sobie sytuacji, aby PiS sam mógł utworzyć rząd zdolny do wprowadzenia w życie swoich ustaw. W tym momencie doszedłem do sedna. Dlatego wybaczcie, ale powtórzę się. JK wyraźnie gra na przeczekanie. Wyczekuje dnia, który zatrzęsie rządem i polskim państwem. Tak jak postkomuną zatrząsła sprawa Rywina. Kto wtedy spodziewałby się, że "układ" wyśle posłańca w osobie Rywina do samego Michnika, guru polskiej inteligencji, człowieka wyznaczającego "standardy", tak wysokie, że jest zmusozny umieścić je w cudzysłowiu.
Mówisz, że PiS to jedyna partia, która jest zdolna do zmiany sytuacji w kraju:" i każdy kto chce zmian gruntownych w charakterze państwa jest -jakkolwiek by to nie zabrzmiało-zobowiązany do jej popierania." To ciekawe. Szczególnie w sytuacji, gdy owa partia nie przedstawiła żadnych pomysłów, będących realną alternatywą. Zapewne chcesz odpowiedzieć argumentem o debacie ekonomicznej. Tak się składa, że interesuję się ekonomią, a szczególnie nurtem austriackiej szkoły ekonomii. Dlatego z ciekawością oglądałem debatę zainicjowaną przez PiS. Całą dyskusję najlepiej podsumował prof. Gwiazdowski wdając się w polemikę z JK. Mówię o założeniach, bo sam pomysł debaty był trafiony w 100%. Najlepszym tego przykładem była chęć kopiowania tego pomysłu przez inne partie. Jednak w tym momencie nasuwa mi się pytanie: czy to nie nie było PRowskie zagranie? Jeśli nie, to dlaczego nie było kolejnych debat? O sytuacji systemu emerytalnego, szkolnictwie, służbie zdrowia? (Chyba jeszcze jedna była, ale umknęła mojej uwadze)
JK sam świadomie dzieli Polaków. Mówi: "My, albo będzie tak, jak oni robią do tej pory". Identyczna wizję przedstawiasz Ty, co obrazuje powyższy cytat z Twojego wpisu. Najbardziej śmieszne, a zarazem cyniczne w tej gierce dwóch partii jest powyższy mechanizm. Tusk w 2007 roku straszył Polaków PiSem wojującym z wszystkimi, Kaczyńskim który rozpali stosy i Macierewiczem, który każdemu zajrzy w tekę. Nic wtedy nie zaoferował Polakom. W przeciweństwie do roku 2005, kiedy PO było merytorycznie przygotowane do rządów. Jednak opowieści o szufladach pełnych ustaw dwa lata później okazały się już mrzonką.
Dzisiaj PiS powiela mechanizm Tuska z 2007 roku, straszy dalszymi rządami PO, co przy obecnych wskaźnikach ekonomicznych uwiarygadnia się w zawrotnym tempie. Jednak nic oprócz tego nie oferując. Tak jak wspomniałem w poprzednim poście, PiS gra na przeczekanie, czeka na hekatombę, która zmiecie rząd Tuska i pozostawi spaloną ziemię, na którą będzie mógł wejść JK jako swego rodzaju odnowiciel. Tak ja to widzę. Nie jestem osamotniony. Poczytaj ksiązki Ziemkiewicza. Polecam również publicystykę Michalkiewicza. Czy tak postępują patrioci?
Podsumowując: "Warciście siebie wzajem i wy, i to hultajstwo."
"O, jakże szybko nastrój prysnął wzniosły!
Albowiem w kraju tym zaczarowanym,
gdzie — jak w złej bajce — ludźmi rządzą osły,
jakież tu mogą być właściwie zmiany?
Tu tylko szpiclom coraz większe uszy
rosną, milicji — coraz dłuższe pałki,
i coraz bardziej pustka rośnie w duszy,
i coraz bardziej mózg się staje miałki.
Tu tylko może prosperować gnida,
cwaniak i k...a, łotr i donosiciel ."
Janusz Szpotański