Wyświetl pojedynczy post
emj10
Senior Member
 
Od: 05.2006
Skąd: Opoczno/Warszawa

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#20805
Stary 19.01.2013, 16:17
Worcester, napisałeś zdecydowanie najlepszy komentarz w tematach okołopolitycznych od przeszło kilku, jeśli nie kilkunastu miesięcy. Dodatkowo mocno oderwany merytorycznie od cyklicznych potyczek płatnych i niepłatnych zacietrzewionych wyznawców swoich prawd objawionych, a także zdecydowanie odbiegający poziomem od tego co serwowane jest w ostatnim czasie przez sukcesywnie zaniżających poziom tego tematu wszelkiej maści polemistów.

Cóż można więcej dodać do tego co napisałeś?

Otóż należy zacząć od zdefiniowania kogo potocznie nazywamy wyborcą w kontekście społeczeństwa, czy całego narodu oraz co nim kieruje i determinuje taki, a nie inny wybór przy urnie wyborczej. Badania na temat wyjaśnienia przyczyn podziału społeczeństwa na trzy grupy: głosujących regularnie, głosujących od czasu do czasu, a także tych co nie biorą udziału w głosowaniu nazywanych przez politologów mianem "permanent non-voters" jasno wskazują, że kryteriami różnicującymi wyborców na trzy grupy są status materialny, miejsce zamieszkania, wykształcenie, religijność oraz aktywność społeczna. Nie trudno się domyślić, że przysłowiowy "permanent non-voters" należy do tej uboższej grupy, zamieszkującej przeważnie tereny, gdzie frekwencja wyborcza jest z zasady poniżej średniej, wykształcenie odbiega mocno od normy z ośrodków wielkomiejskich, a aktywność religijna i społeczna utrzymują się na niskim poziomie.

Nie odważyłbym się na postanowienie jakiejś spójnej diagnozy, ani nie zaszufladkowałbym tej kilkunastomilionowej grupy osób do wykluczonych, ani "couch potatoes" jak to prześmiewczo nazywa w krajach anglosaskich "reklamożerców", którzy upodobali sobie szczególnie jeden mebel w domu, ale posłużę się przykładem z "Kapitalizmu postmodernistycznego" mojego byłego profesora Bohdana Junga. Zaproponował on nową stratyfikację społeczną pod względem konsumpcji i stylu życia:
• Powerful and empowered - tworzą i transmitują informacje, żyją w ciągłym ruchu, jak turyści nobilitują miejsca, w których przebywają
• Powerless – odbiorcy informacji i symboli, jeżdżą do pracy i w określonej porze roku na wakacje
• Underclass – nie jeżdżą, tylko migrują w poszukiwaniu pracy, czas spędzają głównie w domu na pasywnym odbiorze masowych mediów

Każdą z tych grup można przypisać jednej grupie wyborczej pod kątem podejścia do mass mediów, a nawet w oparciu o to można by postarać się o scharakteryzowanie pewnych cech, które są charakterystyczne dla grupy "permanent non-voters", o którą w szczególności powinny bić się partie i kandydaci w wyborach. Należy się jednak ustrzec w tym momencie jakichkolwiek generalizacji, które mogłyby być szkodliwe przy definiowaniu spójnej oferty dla tak peryferyjnych grup składających się jako całość na osoby nie uczestniczące w wyborach. Napomknąłem przy okazji któryś wyborów o aktywizacji wyborczej obywateli, która przez ostatnie ponad dwie dekady przyniosła skutek raz - w 2007 roku, kiedy to liczba głosujących przekroczyła 16 mln osób, czyli prawie o 5 mln więcej oddanych głosów niż w 2005 roku, a badania przeprowadzone po wyborach jasno pokazały, że wśród wyborców znalazła się dużą grupa osób, która pierwszy raz w życiu oddała głos i nie tyczyło się to wyłącznie najmłodszej grupy 18-25 lat.

Należałoby w tym momencie wspomnieć o "swing voters" tak samo często przypominanych w wyborach w USA jak "swing states", ale posłużę się tutaj ciekawą analizą z przykładami jednego z lepiej piszących blogerów.
http://blogmedia24.pl/node/60090

Dalszą część mógłbym sobie uprościć poprzez interpolację zamieszczonego powyżej tekstu, lecz poprzestanę na przeniesieniu powyższych przykładów na grunt roku przedwyborczego jakim jest rok 2013 oraz patrzenia nań jako na okres konsolidacji i zwierania szyków przed maratonem wyborczym w latach 2014 i 2015. Szanse, nadzieje i zagrożenia wyrażane przez polityków, dziennikarzy i inne autorytety skupiają jak soczewce stan naszego rozbitego społeczeństwa. Obraz raczej ponury i bez większych szans na szybką poprawę, ale jednak nie pozbawiony jaśniejszych akcentów. Skupię się na szansach i zagrożeniach w okresie przedwyborczym dla przyszłych zmian na scenie politycznej, które są ściśle skorelowane z tym jak może zmienić się w tym czasie optykę poszczególnych grup wyborców

Szanse:
1. Zmiany na rynku medialnym podpalonego trotylem, które rozpędzone niczym kula śnieżna mogą wpływać na percepcję dużych grup społeczeństwa. Kurczący się rynek lewicowych tytułów prasowych (ogromne spadki GW, czy powolna śmierć w męczarniach "Przekroju"), a z drugiej strony pęczniejący i dynamiczny rynek centrowo-konserwatywny, który po upadku "Uważam Rze" w starej konwencji stworzył ogromne możliwości dla nowych-starych tytułów z czego śmiało korzystają w celu wypełnienia niszy bracia Karnowscy i Paweł Lisicki.
2. TV Niezależna, czyli budowanie kolejnego filaru po Klubach GP, który miałby przekonywać, że "model węgierski" wciąż jest grany.
3. Młode wilczki w polityce część II. Ostatnim razem pisałem o politykach PiS (m.in. o Wiplerze), więc tym razem skupię się na drugim biegunie. Otóż sekretarz generalny SLD Krzysztof Gawkowski (dla wielu kojarzący się jedynie z Gierkiem, a dla mnie bardziej z długoletnią posługą ministrancką w Wołominie) w ciągu kilku miesięcy zrobił dla swojej partii więcej niż całe stado poprzedników. "Aktyw partyjny" dał mu wolną rękę jeśli chodzi o organizację młodzieżówki SLD, zapoczątkował regularne turnusy wakacyjne dla kandydatów na przyszłych polityków, a także zaczął rywalizować z Palikotem polityką happeningową skierowaną głównie do młodszego elektoratu co z kolei przełożyło się na wyprzedzenie RP w notowaniach i umocnienie się SLD na trzecim miejscu sondaży wyborczych.

Zagrożenia:
1. Zacementowanie sceny politycznej na amen przez dwóch liderów rozgrywających karty skutkujące tym, że ten polityczny klincz w 2015 wejdzie w drugą dekadę swojego trwania.
2. Dalsza dominacja potakiewiczów w stylu Błaszczaka, Hoffmana, Halickiego, czy Olszewskiego.
3. Punkt, który może być zaletą może doprowadzić do kolejnej schizmy na prawicy. Widać już teraz w wypowiedziach, chociażby Lisickiego, że spór z Karnowskimi, którzy uzależnili się od finansowania SKOK-ów, a co za tym idzie od wpływów politycznych PiS może się w przyszłości zaognić. Trze ośrodki medialne: Lisickiego, Karnowskich i Sakiewicza zwiastują sporo bratobójczej walki.
Ostatnio edytowane przez emj10 : 19.01.2013 o godz. 16:24.