Jak widać z
wpisu Cezarego Gmyza sędzia Tuleya miał bardzo bezpośrednie dojście do zapoznania się ze stalinowskimi metodami. Szkoda jedynie, że w tak wybiórczy (dosłownie) sposób przyswajał wiedzę.
Nawiasem mówiąc to tylko przykład, jaka sitwa zalęgła się nie tylko w wymiarze sprawiedliwości.