Cytat:
|
Jeszcze jedna kwestia - czy owsiak podjal kiedys publucznie temat patologii, drazacej polska sluzbe zdrowia ? Czy moze nie chce wychodzic przed szereg i zepsuc sobie stosunki z establishmentem. Pytanie retoryczne.
|
Dokładnie, zamiast naprawić przyczynę to się o niej nic nie mówi. A przecież nie trzeba by tych zbiórek organizować (a raczej można by zbierać na co innego) gdyby system w tym aspekcie był wydolny. Oczywiście wiem, że to nie jest łatwe do naprawienia ale po prostu w tej akcji razi kilka nielogicznych spraw
- właśnie ta wymieniona wyżej, czyli zamiast uleczyć patologię to lepiej o niej nie wspominać
- politycy, którzy odpowiadają za te sytuację lansują się w mediach przy okazji WOŚP
- dodatkowy podatek, od którego rozumiem zostanie odprowadzony podatek przy zakupie sprzętu

- KOMERCJA i jakby to powiedzieć. Był w czerwu taki turniej o nazwie euro 2012, wtedy każdy był kibicem i latał z wymalowana mordą, z flagami na samochodzie, każdy się interesował piłką, byli też tacy, którzy złapali zajawkę na ultraskę (szycie flagi). I oto w styczniu każdego roku jest taki dzień pomagania, charytatywności. I ten sam schemat, święto komercji, wszyscy pomagamy, wolontariat, wrzucamy kasę, oglądamy w tv WOŚP, żyjemy tym, że możemy pomagać potrzebującym. Najlepsze, że ta pomoc zawiera się najczęściej z wymuszonego wrzucenia jak najmniejszego nominału... no bo wrzuciłem złotówkę (więcej nie wrzucę, bo jestem żydem i nie jestem aż tak bardzo pomagający) więc już pomogłem - za złotówkę kupuję sobie legitymację (co lepsze legitymaja ta jest czymś realnym a nie tylko zaspokojeniem prózności człowieka, dostajemy przecież serduszko czyli znak pomagiera), która mi mówi, że pomagam. Wyrabia się taki nawyk pomagania raz w roku, odbębnienia obowiązku, który jak rozumiem jest źle rozumiany bo sens nie w tym aby akcję charytatywną traktowac jako obowiązek tylko żeby zrozumieć iż taka pomoc dana przez nas jest potrzebna. Efekt? Mija Euro, przychodzi najważniejsze święto narodowe czyli 11 listopada. Widzieliście te tłumy z flagami wymalowanymi na twarzy? - ok, czepiam się, nikt się na święta nie maluje. Ale widzieliście te samochody poprzyozdabiane polskimi flagami, domy? Bo ja nie, samochodóy to bym chyba na palcach obu rąk zliczył, z dodami oczywiście lepiej ale też tragicznie. Mija WOŚP czyli wielkie show i czy nadal ci wszyscy, którzy chętnie wrzucali i bawili się w wolontariat mają taki zapał? Obudzą się jeszcze w tym roku żeby pomóc czy zrobią to dopiero jak nadejdzie show?
Oczywiście nie wrzucam wszystkich do jednego worka. Zdaję sobie sprawę, że masa ludzi wrzuci kase z potrzeby serca i pomoże nie tylko w tym dniu, że wolontariusze też pomagają w innych akcjach ale nie wierzę, że chociażby te 30% ludzi, którzy uczestniczyli w show WOŚP w tym roku jeszcze coś zrobi.
- jak pomagam to nie świecie na drugi dzień ludziom po oczach jakimiś serduszkami i orderami (przypinanie do ubrań serduszek)Jeszcze pewnie by się kilka rzeczy znalazło. Podsumowując, więcej "zarzutów" niż do samej akcji WOŚP (oprócz tego, że jest komercją, przyzwyczajaniem ludzi do odhaczenia corocznego obowiązku, czy że część kasy idzie na inne cele) mam do ludzi, po prostu do ich próżności. Bawimy się w takie zamienniki w Polsce. Idę 2 razy w roku do kościoła czy spowiedzi = jestem katolikiem, maluje mordę i wywieszam flagę na Euro = jestem kibicem i spełniam swój obowiązek patriotyczny, wrzucam raz do roku na WOŚP = pomagam innym. A tymczasem szkopuł w tym, żeby być katolikiem, patriotą, nieść pomoc na co dzień. Już nie mówię, że nasz każdy dzień ma być przesiąknięty takimi wartościami ale na pewno nie może być tak, że zrobienie czegoś jednorazowo uprawnia mnie do pełnej przynależności do jakiejś grupy, że zdejmuje ze mnie "obowiązek" tego patriotyzmu, pomagania itp
- jest to raczej niepoliczalne ale ciekawi mnie ile kasy z tej zbiórki zostanie przeznaczonej na ten sprzęt i jak ten wynik sie ma do kosztów otoczki, które ponosi państwo żeby akcje wypromować, zabezpieczyć itp.
Cytat:
|
Ja się ustosunkuję. Nikt nikogo do niczego nie zmusza.
|
Nie zmusza i zmusza. Zbierają więc presja otoczenia i ta otoczka medialna zmusza do wrzucenia. oczywiście nic na siłę ale jak ktoś nie chce być w miejscu publicznym "potępiony" myślą przez innych, a nie daj Boże słowem to dla spokoju wrzuci. Poza tym powtarzam, lepiej by było wyjść do ludzi z wędka a nie z rybą. Zamiast im podsuwać pod nos puszke to wpajać zasady, że warto i że trzeba pomagać
PS Miałem się nie wypowiadac ale pomyślałem, że może wniosę (podsumuję raczej) coś nowego.
Mnie taka komercja nie interesuje dlatego sie nie bawię w WOŚP ale też nie neguję całej tej akcji i nie chcę być odebrany jako ten, który komuś czegoś zabrania, wie lepiej i jest mądrzejszy, po prostu chciałem przedstawić swój punkt widzenia. Pomoc na pewno trafia do osób ale bolą te patologie i ludzka głupota, którą jest WOŚP okraszona