|
WOŚP to nic innego jak wyręczanie nieudolnego polskiego państwa z obowiązku świadczenia usług, na które pobiera podatki.
Idąc tym tokiem rozumowania, dlaczego nie zbierać na kolejne F16? Nie od dziś wiadomo, że nasza armia jest zdolna obronić teren wielkości dwóch wpjewództw.
Tak to widzę jako konserwatywny liberał.
Sama idea czynienia dobra nie jest do końca bezinteresowna, a tak najczęsciej jest kłamliwie przedstawiana. Obdarowując potrzebującego każdy w zamian dostaje poczucie "zrobienia dobrego uczynku". Sam odczuwam taką potrzebę, dlatego biorę udział w kilku akcjach, głównie pieniężnie. W tym roku pomagałem przy Szlachetnej Paczce, bo niestety nie stać mnie na to, aby jednorazowo obdarować rodzinę. Jednak do czego zmierzam...WOŚP jako jednorazowa akcja tworzy schemat: "Wrzuciłem na WOŚP>dostałem serducho>na cały rok mam spokój". Każdy kupuje sobie w ten sposób już wspomniane poczucie "zrobienia dobrego uczynku" i święty spokój. No bo po co mam dać coś z siebie więcej? "Przecież wrzuciłem dyche na WOŚP, dajcie mi spokój." Nie ma tu miejsca na regularność, jedną z głownych cech dobroczynności.
Wielu powie, że lepiej to niż nic. I zgadzam się. Jednak nie rozumiem dlaczego mam finansować poprzez podatki działalność pana Owsiaka i jego ferajny. Policja, przeloty F16, udział w organizacji samorządów - to wszystko na mój koszt. Dlatego WOŚP postrzegam jako swego rodzaju festyn, na koszt polskiego podatnika, aby "zrobić sobie dobrze", kupić legitymację dobroczyńcy na kolejny rok. Wszystko z wielką pompą, a dobroczynność powinno się pełnić z ukrycia.
"O, jakże szybko nastrój prysnął wzniosły!
Albowiem w kraju tym zaczarowanym,
gdzie — jak w złej bajce — ludźmi rządzą osły,
jakież tu mogą być właściwie zmiany?
Tu tylko szpiclom coraz większe uszy
rosną, milicji — coraz dłuższe pałki,
i coraz bardziej pustka rośnie w duszy,
i coraz bardziej mózg się staje miałki.
Tu tylko może prosperować gnida,
cwaniak i k...a, łotr i donosiciel ."
Janusz Szpotański
|