Uran235 napisał(a):

|
Trzeba się oswoić z myślą, że po tej "przebudowie" możemy skończyć sportowo w różnych miejscach. Ważne, żeby nie skończyć z upadłością gdzieś w IV lidze czy nawet niżej. Finansowanie Wisły jest tak skonstruowane, że Wisła zapożyczała się u Telefoniki. Jeżeli ktoś odkupi Wisłę to albo będzie musiał pokryć dług, albo zobowiązać się do jego stopniowej spłaty. Nawet jeżeli miało by to być dajmy na to TS albo miasto za symboliczną złotówkę. Dług jest długiem i nie można ot tak pstryknąć palcami i całkiem go anulować. Dlatego jestem umiarkowanie zadowolony z faktu, że Melikson odchodzi za względnie adekwatne pieniądze. Bo mógłby odejść później za mniejsze pieniądze, które i tak taką czy inną drogą posłużyłyby do obsługi długu, nawet jeśli Cupiała w Wiśle już by nie było. Spadek nam w tym sezonie już raczej nie grozi (GKS i PBB), a o przyszłym nie ma co gdybać.
|
Ja jestem oswojony z wizją Wisły w IV lidze, nie żebym był z tym szczęśliwy, ale biorę to pod uwagę.
Użycie słowa przebudowa, nawet w cudzysłowie jest mylące. Obecny stan to nie przebudowa a rezultat 10 lat polityki prowadzonej przez Wisłę. Słabość innych klubów i stały dopływ kasy (czytaj zwiększanie długu) od Cupiała tuszował fatalne skutki tej polityki, a nawet pozwalał odnosić pewne sukcesy. Kiedy przyszła godzina próby okazało się, że król jest nagi. Najlepszym podsumowaniem tej polityki są wywiady z Valckxem, w których opowiadał, że w ramach zachęty dla przyszłych zawodników prowadził ich do restauracji na rynku. Nie pokazywał obiektów szkoleniowych, zaplecza, grup młodzieżowych itd. Pokazywał ładne dziewczyny i knajpy na rynku.
Myślenie, że z niskim budżetem, zwłaszcza w pierwszej lidze, cokolwiek zmienimy, odbijemy się jest naiwne. Zakonserwuje tylko i wyłącznie obecny układ. Cupiał w ramach sponsoringu za miejsce na koszulce daje kilka milionów, z czego trzy idą na obsługę (odsetki) długu. Tak zostanie. Co więcej żadnych nadziei na spłatę długu już nie będzie, bo nie będzie możliwości odniesienia sukcesu sportowego.
Manewr z oszczędzaniem, (choć w naszym przypadku nie można mówić o manewrze, raczej o płynięciu z prądem) byłby dobry pod warunkiem, że mamy młodzież, która mogłaby zastąpić owych najemników. Wówczas nawet słabsze wyniki byłyby strawne. Tylko skąd brać tą młodzież ? Nawet w I lidze z niskim budżetem będziemy grac najemnikami typu Sikorski.
W naszej sytuacji jedyną drogą wyjścia z sytuacji, w ramach obecnego układu właścicielsko-długowego, była ucieczka do przodu. Czyli droga jaką poszliśmy w 2010 roku. I tu napisze coś co pewnie się nie spodoba. Nie wyszło nie dlatego, że nie wytrzymaliśmy tych trzech minut z Apoelem. To jest sport, nawet najlepsi przegrywają. Nie wyszło dlatego, że zabrakło tych średnio kilku tysięcy kibiców na trybunach. Zabrakło wewnętrznej mobilizacji kibiców i świadomości, że teraz albo nigdy.
Obecna polityka prowadzi do stagnacji dobrze, jeżeli będzie to poziom spodu ekstraklasy. Oczywiście pod warunkiem, że w lecie nie rozstaniemy się z właścicielem. Nie ma już żadnego magnesu, który by przyciągał do Wisły. I nawet jeżeli latem w ramach powiększania długu dostaniemy kilka milionów na transfery nic to nie zmieni.
A wracając do Meliksona, to będzie jak ze wszystkimi poprzednimi transferami, które musieliśmy zrobić. Sprzedamy, na jego miejsce przyjdzie gorszy albo nikt a dług i tak wzrośnie.