Arked napisał(a):

Cytuje cię nie żeby z tobą polemizować tylko żeby zwrócić na coś uwagę. Kiedy już wyprzedamy każdego kogo się da i przestaniemy być na minusie to co wtedy? Przecież nie będzie za co kupować dobrych piłkarzy i płacić im niemałych kontraktów, bo znów musieliśmy być na minusie. Jak to jest?
(...)
|
To jest pytanie jak najbardziej otwarte i sadzę, że niewiele osób zna na nie prawdziwą odpowiedź. Natomiast powiększanie zadłużenia klubu lub jego utrzymywanie, kiedy właściciel chciałby zwinąć interes, stawiałoby nas tylko w gorszej sytuacji. Czego by przyszłość nie miała dla nas w planach, dług trzeba redukować.
nesta napisał(a):

|
Wszystkie glosy, ktore mowia, ze dobrze, ze Melikson odchodzi, pojawiajace sie powody, ze obnizyl loty, ze obciaza budzet itp sa oczywiscie najzwyklejsza racjonalizacja, slodkimi cytrynami, osladzaniem sobie nieuniknionego, tego co w normalnej sytuacji i obiektywnie rzecz ujmujac jest wielkim oslabieniem druzyny.
|
Nie przesadzajmy, że wielkim. Sporym, może nawet dużym. Ale nie wielkim. Wielkim osłabieniem byłoby odejście Meliksona w topowej formie. W takiej formie, w jakiej był na jesieni, to lepszy jest od niego Brzyski czy Wróbel. Oczywiście potencjał Maora jest nieporównywalnie wyższy, ale potencjał trzeba przekładać na boiskowe występy. U nas Maor przestał to pokazywać.
Lukasz napisał(a):

|
Jak powiedziałeś - rynek dyktuje ceny i działa to w dwie strony. Sprzedać Meliksona jest łatwo (jedynie kwestia ceny) a kupić drugiego będzie trudno. Wiara w zbawczą moc kasy Cupiała kończy się tak jak widać - prawie upadłością. Jeśli nie Melikson ma być sportowym filarem drużyny to kto?
|
Jak widać Meliksona wcale nie jest (już) tak łatwo sprzedać, bo nie toniemy w ofertach. A kto ma być filarem? Cóż, może ktoś nowy, może Chrapek. Nie żartuję i nie twierdzę, że Chrapek jest w stanie piłkarsko zbliżyć się w najbliższym czasie (czy może nawet kiedykolwiek) do tego, co pokazywał Melikson w najlepszym okresie. Po prostu trzeba pogodzić się z tym, że przynajmniej chwilowo nasz poziom sportowy pikuje w dół i bierze się to nie z jakiegoś spisku, tylko prostych uwarunkowań. Nie mamy kasy, nie mamy prężnego marketingu, nie mamy dobrej drużyny i nie mamy systemu szkolenia młodzieży. Mamy za to debet na koncie. Dobry marketing czy przychody z dnia meczowego to czynniki ułatwiające funkcjonowanie klubu sportowego na wysokim poziomie, ale nie są prawnie wymagane, ot są gdzieś tam w łańcuszku przyczynowo-skutkowym zdrowo funkcjonującego klubu. Nie posiadanie długów jest prawnie wymagane, by klub mógł funkcjonować. Oczywiście zdrowsze dla klubu są rozwiązania systemowe i długoterminowe, a nie wyprzedaż na hura i łatanie dziur. Ale jeżeli liczycie na rozsądne i skuteczne reformy w funkcjonowaniu klubu, to chyba przegapiliście ostatnie kilkanaście lat historii Wisły.
Blaszczu16 napisał(a):

A skąd pewność że Maor jest obrażony na Wisłę i w czym się przejawiają te jego fochy, bo cały czas tylko słyszę jaki on jest obrażony na Wisłę. Przeoczyłem jakiś wywiad? Zachował się jak Małecki i wypiął się na drużynę? Czy może chodzi wam o kontuzje? Myślicie że symuluje? Melikson jest typem piłkarza, który jest najbardziej narażony na kontuzje, a że w Polsce jest niemało drwali to go koszą.
Maor nigdy nie płakał, że go Wisła gdzieś nie puściła. Nigdy nie narzekał w mediach że go klub nie chce puścić. Zawsze się wypowiadał w samych superlatywach. Więc nie rozumiem tych bredni wygadywanych na okrągło. Ktoś puścił kiedyś taką plotkę i się ciągnie za Maorem to, a nigdy nie dał powodów do takiego myślenia. A Małecki, Żurawski, Kosowski, że nie wspomnę o Uche jak się zachowywali jak ich Wisła nie chciała puścić?
|
Maor płakał notorycznie w Izraelu - osobiście albo poprzez swojego menago. Potem wracał do Polski i jak okazywało się, że ktoś te wywiady przetłumaczył i trafiły do polskiej prasy, to on to potem wszystko odszczekiwał. Ale jeżeli w to nie wierzysz, to wystarczy spojrzeć na boisko. Maor jest wolniejszy, jest niedokładny, jest chaotyczny i ma gigantyczne przestoje w grze. Do tego podejmuje sporo głupich decyzji i często gra pod siebie. Wcale nie podoba mi się to, co piszę, ale w drugiej połowie sezonu przydatność Meliksona była porównywalna do tej Garguły.